Koszykarze NBA szykują formę i robią zapasy marihuany. "Weźcie więcej, niż wam się przyda"

Zawodnicy NBA są izolowani w koszykarskiej bańce na Florydzie. Bez rodzin, przyjaciół i możliwości wyjścia ze Świata Disneya. To jest ogromne wyzwanie psychiczne, więc władze NBA zniosły testy na marihuanę. Koszykarze zastanawiają się, ile narkotyku powinni ze sobą zabrać.

Były koszykarz NBA Al Harington mówi wprost - Weźce więcej, niż myślicie, że wam się przyda. Może będziecie musieli się z kimś podzielić - stwierdził w rozmowie z The Atheltic. A agent Marcus Thompson II zauważa - To jest jak "Fight Club" - nawiązując do słynnego filmu z Edwardem Nortonem i Bradem Pittem. - Nie bez powodu zniesiono restrykcje. 

Zobacz wideo David Stern odchodzi z NBA. Gortat Komentuje

Władze NBA zdecydowały się na taki krok pod naciskiem związku koszykarzy. Tyle że sytuacja jest wyjątkowa. Przed zniesieniem zakazu w NBA obowiązywały następujące reguły:

  • Pierwsze przewinienie - bez kary
  • Drugie - 25 tys.dolarów kary
  • Trzecie - zawieszenie na 5 meczów
  • Kolejne - dodatkowych 5 meczów do ostatniej kary

Komisarz NBA, Adam Silver, już kilka lat temu zdawał sobie jednak sprawę ze złożoności problemu. - W różnych stanach są różne przepisy. Nie sądzę, żeby problemem było, jeśli ktoś zapali w trakcie letniej przerwy w miejscach, gdzie jest to dozwolone. Problemem może być to, co dzieje się w trakcie sezonu. Zawodnicy zgłaszali, że być może niektórzy przesadzają z paleniem w trakcie sezonu. To jest trochę jak z alkoholem, który, ujmijmy to w ten sposób, nie poprawia jakości gry. Część zawodników używa marihuany tak, jak inni drinka. (...) To jeden z powodów legalizacji w niektórych stanach. Część zawodników pali bardzo dużo, ale tłumaczą to kojeniem lęków. (...) Podobnie jak z alkoholem, jeśli zauważymy, że ktoś ma problem, pytamy, jak możemy pomóc - tłumaczył w długim wywiadzie dla Yahoo Sports. 

Wznowienie sezonu na Florydzie będzie wielkim eksperymentem. 22 skoszarowane zespoły, pełne sportowych milionerów, spędzą w ośrodku Disneya przynajmniej 40 dni. Ci, którzy dotrwają do finału NBA, muszą pozostać na miejscu nawet przez 82 dni. Bez rodziny, przyjaciół, możliwości wyjścia do sklepu, czy spotkań sponsorskich i innych aktywności. Jasne, otrzymują za to ogromne pensje, ale to wiąże się z to z niezwykłym obciążeniem psychicznym. Jazda górskimi kolejkami i wizyty w studiach "Star Wars" mogą nie wystarczyć. 

Jak zabić 11 godzin nudy

Treningi zajmują maksymalnie 5 godzin dziennie. Do tego dochodzi 8 godzin snu i pytanie: jak zagospodarować pozostałych 11 godzin doby i to przez dwa miesiące. Do tego dochodzą: zmęczenie organizmu, stres związany z porażkami albo presją w meczach i napięcia spowodowane rozłąką z rodziną. Władze NBA dobrze wiedziały, dlaczego podejmują taką decyzję. Portal The Athletic podjął się nawet wyliczenia, ile dokładnie gramów marihuany należy zabrać, by przetrwać trudny okres w bańce. Wyliczono, że prawie pół kilograma wystarczy do skręcenia … To dość skomplikowane. Twardzi użytkownicy stosują nawet 2 gramy na jednego jointa, a to oznacza mniej więcej 250 skrętów. Wystarczy, nawet jeśli ktoś dotrwa do końca play-offów. Ale jak już zaczniemy to mnożyć przez liczbę drużyn i zawodników, zrobi się z tego dość zawrotna liczba, wymagająca interwencji co najmniej Johnny’ego Deppa z filmu "Blow". 

Marihuana nielegalna w 3 stanach

Przepisy dotyczące legalności marihuany są oczywiście różne, w różnych stanach Ameryki. Tylko trzy z nich całkowicie zakazują posiadania marihuany: Idaho, Południowa Dakota i Nebraska. W pozostałych jest: dozwolona ze względów medycznych lub dozwolona ze względów medycznych, ale bez THC oraz całkowicie legalna. Na Florydzie, gdzie ma zostać zakończony sezon NBA, dozwolony jest użytek marihuany, ale bez THC (chyba że są wskazania medyczne). Za posiadanie do 20 gramów marihuany grozi kara do roku pozbawianie wolności i 1000 dolarów grzywny. Posiadanie powyżej 20 gramów traktowanych jest jak przestępstwo i na Florydzie oznacza więzienie. 

Pokój do palenia jointów

Oczywiście trudno się spodziewać, żeby policja z psami najechała nagle ośrodek z koszykarzami NBA. W tym samym miejscu rozgrywano niedawno turniej Big 3 (ligi założonej między innymi przez rapera Ice Cube'a), w której zorganizowano nawet specjalne pomieszczenie dla potrzeb palaczy jointów. Sami zawodnicy zastanawiają się za to, w jaki sposób i w jakich ilościach zaopatrzyć się w odpowiednie zapasy. Raczej nie będą mieli z tym większego problemu. Zresztą część koszykarzy zainwestowała w legalne uprawy konopii. Co ciekawe miało to wielki wpływ na rozwój Denver w Kolorado. Banki nie chciały tam przyjmować wysokich wpłat gotówkowych z konopianego biznesu, więc właściciele plantacji inwestowali w lokalne działalności, co okazało się kołem zamachowym dla całego miasta. Okazuje się zresztą, że biznes kwitnie w czasach pandemii. Stan Illinois odnotował rekordową sprzedaż produktów z suszu konopii, na łączną sumę ponad 47 milionów dolarów i to tylko w czerwcu. 

Dyskusja na temat legalności używania marihuany w NBA i innych zawodowych ligach na pewno szybko się nie skończy. Ważnym argumentem jest także wpływ gwiazd sportu na zachowanie dzieci i młodzieży i Adam Silver bardzo mocno bierze to pod uwagę. Wygląda jednak na to, że trudno będzie zatrzymać ten trend. Substancja CBD (kannabidiol) dominująca w konopiach, została już wykreślona z listy środków zakazanych Światowej Agencji Antydopingowej. NBA poszła nieco dalej, przymykając oko również na THC (tetrahydrokannabinol) obecny w marihuanie. Pytanie, czy po zakończeniu epidemii koronawirusa wrócą do starych przepisów, czy pozostaną przy obecnej formule. 

Autor korzystał z artykułów NBC, USA Today, The Athletic oraz Yahoo Sports

Czytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .

Więcej o: