Nowe informacje ws. katastrofy śmigłowca Bryanta. Szeryf hrabstwa Los Angeles potwierdził liczbę ofiar

Nie cztery osoby, a aż dziewięć zginęło w katastrofie śmigłowca, w której zmarł Kobe Bryant, legendarny koszykarz Los Angeles Lakers, jeden z najlepszych zawodników w historii.

Bryant leciał swoim prywatnym helikopterem wraz z ośmiorgiem innych osób. Pierwsze doniesienia mówiły tylko o pięciu ofiarach. W nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu amerykańskie służby poinformowały, że zginęli wszyscy pasażerowie, którzy znajdowali się na pokładzie.

Poza Bryantem śmierć poniosła jego córka, Gianna. Oprócz niej zginął także trener baseballa, John Altobelli, a także jego żona Keri i córka Alyssa. W katastrofie zginęła także Christina Mauser, asystentka trenera drużyny Gianny.

Nowe informacje ws. katastrofy śmigłowca Bryanta. Szeryf hrabstwa Los Angeles potwierdził liczbę ofiar

Przyczyny wypadku nie są jeszcze znane. Maszyna rozbiła się w Calabasas, mieście w hrabstwie Los Angeles w Kalifornii. Choć służby ratunkowe zjawiły się na miejscu zdarzenia niemal natychmiast, nikogo nie udało się uratować.

Nowe informacje ws. katastrofy śmigłowca Bryanta. Szeryf hrabstwa Los Angeles potwierdził liczbę ofiarNowe informacje ws. katastrofy śmigłowca Bryanta. Szeryf hrabstwa Los Angeles potwierdził liczbę ofiar Twitter

Nowe informacje ws. katastrofy śmigłowca Bryanta. Szeryf hrabstwa Los Angeles potwierdził liczbę ofiarNowe informacje ws. katastrofy śmigłowca Bryanta. Szeryf hrabstwa Los Angeles potwierdził liczbę ofiar Twitter

 - Dostaliśmy zgłoszenie o rozbitym śmigłowcu, który stanął w ogniu. Na miejscu błyskawicznie pojawiły się odpowiednie służby - medyczne, strażackie i lotnicze - powiedział na konferencji prasowej Daryl Osby, szef straży pożarnej Los Angeles. - Mamy potwierdzenie, że nikt nie przeżył katastrofy. Na pokładzie śmigłowca było dziewięć osób - pilot i ośmiu pasażerów. Dopóki koroner nie przeprowadzi identyfikacji i nie złoży raportu, nie chcemy zdradzać nazwisk wszystkich ofiar - dodał szeryf hrabstwa Los Angeles, Alex Villanueva.

Fatalna widoczność możliwą przyczyna wypadku

Przyczyny wypadku nie są jeszcze ustalone, ale w mediach pojawia się coraz więcej przypuszczeń. Jednym z możliwych powodów katastrofy mogła być słaba widoczność. W czasie wypadku, a także tuż przed nim, widoczność była fatalna, a nad Los Angeles wisiała gęsta mgła. Zdaniem amerykańskich i angielskich mediów pogoda była tak zła, że policyjne helikoptery były uziemione. Zakazu lotów jednak nie było.