Kobe Bryant nie żyje. Legendarny koszykarz zginął w katastrofie śmigłowca wraz z 13-letnią córką

Legenda NBA i jeden z najlepszych koszykarzy w historii Kobe Bryant nie żyje - przekazały oficjalnie w niedzielę wieczorem władze miasta Calabasas, gdzie doszło do katastrofy śmigłowca, w której zginął sportowiec i jego 13-letnia córka. Miał 41 lat.

Bryant leciał swoim prywatnym helikopterem wraz z dziewiątką innych osób. Pierwsze doniesienia mówiły tylko o pięciu ofiarach. Przyczyny wypadku nie są jeszcze znane. Maszyna rozbiła się w Calabasas, mieście w hrabstwie Los Angeles w Kalifornii. Choć służby ratunkowe zjawiły się na miejscu zdarzenia niemal natychmiast, nikogo nie udało się uratować. Wszyscy pasażerowie śmigłowca zginęli na miejscu. Informację podał najpierw serwis tmz.com. Potem potwierdziły ją inne amerykańskie media i agencje informacyjne.

Z pierwszych doniesień wynika, że Vanessy Bryant, żony sportowca, nie było na pokładzie maszyny. Niestety, jak potwierdził "Los Angeles Times", w katastrofie zginęła również 13-letnia córka koszykarza - Gianna Bryant.

- W takim momencie trudno znaleźć słowa, które wyrażą ten wstrząs i ogromny smutek, które czujemy - powiedział burmistrz Los Angeles, Eric Garcetti. - W tym czasie niewyobrażalnego żalu ogarniam swoją modlitwą całą rodzinę Kobe'ego.

Kobe Bryant był jedną z największych w historii gwiazd najlepszej koszykarskiej ligi świata - NBA. Pięciokrotnie zdobył pierścień mistrzowski ligi, dwukrotnie uznany został MVP finałów, a także był MVP ligi w 2008 roku. Karierę zakończył 8 lat później.

Przez całą karierę był zawodnikiem Los Angeles Lakers. Numery, z którymi występował - 8 i 24 - zostały zastrzeżone przez klub.

Na wieść o śmierci gwiazdy koszykarze NBA uczcili pamięć koszykarza chwilą ciszy i powstrzymaniem się od gry przez pierwsze 24 sekundy meczu.

Liczne sukcesy Bryant osiągał również poza parkietem. W 2018 roku jego krótkometrażowy film "Dear Baskteball" zdobył Oscara.

Historię niesamowitej kariery Bryanta bliżej można poznać dzięki sylwetce napisanej przez Łukasza Ceglińskiego.