NBA. Gortat z double-double. Ale nic to nie dało

Zespół Washington Wizards przegrał z Toronto Raptors 98:108 w piątym spotkaniu pierwszej rundy play-off. Marcin Gortat zdobył dziesięć punktów i miał 12 zbiórek

Było to trzecie zwycięstwo Raptors w trzecim meczu rozegranym na własnym parkiecie i drużyna z Toronto jest już o jedną wygraną od drugiej rundy. W rywalizacji z Wizards prowadzi 3-2.

O zwycięstwie zadecydowała ostatnia kwarta, wygrana przez gospodarzy 29:20. Ani minuty nie zagrał w niej Jonas Valanciunas, który wcześniej był bardzo dobrze pilnowany przez Gortata. Polak w sumie zagrał dobry mecz - do dziesięciu punktów i 12 zbiórek dołożył dwie asysty i blok. Zabrakło mu tylko skuteczności rzutów z gry (bo rzuty wolne wykonywał perfekcyjnie). Trafił tylko cztery z dziewięciu prób. W ostatniej kwarcie mógł też lepiej spisywać się pod tablicami, bo gospodarze zdominowali koszykarzy Wizards w tym elemencie gry. Ich największym bohaterem był DeMar DeRozan, który w całym meczu zdobył 32 punktów.

Kolejny mecz drużyny zagrają w Waszyngtonie. Spotkanie zostanie rozegrane z piątku na sobotę.

Więcej o: