NBA. Boston Celtics nie do zatrzymania dla Golden State Warriors

Nawet mistrzowie NBA nie znaleźli sposobu na rozpędzonych Boston Celtics, którzy wygrali już 14. mecz z rzędu. Z Golden State Warriors zwyciężyli 92:88.

Warriors prowadzili w trzeciej kwarcie nawet 66:49, ale Celtics chwilę później zaczęli grać fantastycznie. Rzucili 19 punktów z rzędu, po rzucie debiutanta Jaysona Tatuma wyszli na prowadzenie 68:66. Mistrzowie NBA próbowali odskoczyć jeszcze raz w czwartej kwarcie. Po trójce Stephena Curry'ego było 81:77 dla Warriors, ale Kyrie Irving im tego meczu nie pozwolił wygrać.

Z ostatnich 15 punktów dla Celtics rzucił aż 11, a przy dwóch kolejnych asystował. W końcówce był bezbłędny z linii rzutów wolnych, po jego kolejnych trafieniach ekipa z Bostonu była coraz bliżej wygranej. Warriors losy meczu próbowali odwrócić rzutami z dystansu, ale do kosza nie trafiali Stephen Curry, Klay Thompson czy Draymond Green, a 12 sekund przed końcem do remisu nie doprowadził Kevin Durant.

Irving rzucił 16 punktów, mimo że przez większość spotkania miał ogromne problemy ze skutecznością. W meczu trafił tylko cztery z 16 rzutów z gry, ale w najważniejszych momentach się nie mylił. W trakcie meczu zdjął ochronną maskę, w której gra z powodu połamanej kości twarzy. Zbytnio mu przeszkadzała w bieganiu po parkiecie, choć z medycznego punktu widzenia nie było to zbyt rozsądne. Do 16 punktów dołożył sześć asyst i pięć zbiórek.

Najwięcej punktów dla Celtics - 22 - rzucił Jaylen Brown. Drugoroczniak jeszcze kilka godzin przed meczem nie wiedział, czy zagra, bo zmarł jego przyjaciel, a koszykówka była jedną z ostatnich rzeczy, o których myślał. - Myślałem, że nie jestem w stanie zagrać. Trener Stevens nie miał z tym problemu, pozwolił mi podjąć decyzję, gdy uznam, że to właściwy moment. Po jakimś czasie do niego oddzwoniłem, mówiąc, że chcę wygrać ten mecz i być z drużyną - opowiadał Brown, który miał też siedem zbiórek, dwa przechwyty i dwa bloki.

Kolejny świetny mecz zagrał Al Horford. Miał 18 punktów, 11 zbiórek, a gdy był na parkiecie Celtics wygrali ten fragment meczu różnicą 16 punktów.

Kevin Durant z 24 punktami był najlepszym strzelcem Warriors. Jego koledzy fatalnie pudłowali. Curry trafił tylko 3 z 14 rzutów z gry, Thompson 5 z 18, a Green 3 z 11.

- To był dla nas świetny mecz, żeby się przekonać, że nie w każdym spotkaniu będziemy rzucać wiele punktów. Są takie zespoły jak ten, które grają bardzo twardo i fizycznie. Jak wynik jest niski, każdy faul, strata, zbiórka mają znaczenie. To było dziś kluczowe. Popełniliśmy zbyt wiele błędów, za dużo faulowaliśmy - stwierdził trener Steve Kerr.

Celtics przerwali 7-meczową serię zwycięstw Warriors i przedłużyli swoją własną do 14 wygranych. Patrząc w terminarz można oczekiwać, że ekipa z Bostonu jeszcze podkręci ten wynik. Przed nimi dwa mecze z drużynami z absolutnych nizin NBA - sobotę zagrają w Atlancie z Hawks, w poniedziałek w Dallas z Mavericks.

Wyniki czwartkowych meczów NBA:

Boston Celtics - Golden State Warriors 92:88

Phoenix Suns - Houston Rockets 116:142