Nike przyznaje: Mamy problem z nowymi koszulkami klubów NBA

Po trzech tygodniach sezonu i kilku porwanych koszulkach ich dostawca, firma Nike, przyznała, że jest problem ze sprzętem.

Od tego sezonu firma Nike jest oficjalnym dostawą strojów dla wszystkich klubów NBA. Firma przelicytowała adidasa, poprzedniego dostawcę sprzętu. Za każdy rok z ośmioletniego kontraktu z NBA ma płacić około miliarda dolarów. Nowe stroje klubów NBA jednym się podobały, innym nie przypadły do gustu, ale od początku sezonu dyskutuje się o nich nie z powodu kolorystyki cz kroju, a dlatego, że łatwo je porwać.

Już w pierwszym meczu sezonu transmitowanym na cały świat kibice mogli zobaczyć, jak przepołowiła się koszulka na plecach LeBrona Jamesa. To nie był pierwszy taki problem ze strojami Nike, ani ostatni.

Podczas meczów przedsezonowych Tyler Ennis z Los Angeles Lakers i Nikola Jokić z Denver Nuggets przez chwilę biegali w podartych strojach. Potem szarpaniny z Bradleyem Bealem nie wytrzymała koszulka Draymonda Greena, Kevin Love rozerwał swoją ze złości, a debiutantowi Benowi Simmonsowi z koszulki zrobiła się narzutka.

Nike nie jest jedyną firmą odpowiedzialną za przygotowanie strojów. Owszem dostarcza materiały i przygotowuje „czyste” koszulki, ale bardzo często przyszywanie nazwisk, numerów czy reklam sponsorów pozostaje w gestii klubów. Ale po trzech tygodniach sezonu firma wzięła na siebie odpowiedzialność.

"Zawsze na pierwszym miejscu stawiamy sportowców, dlatego stworzyliśmy najbardziej zaawansowane stroje w historii. Są bardzo lekkie, ułatwiają ruch, lepiej odprowadzają pot. Zawodnicy je chwalili. Jednakże niektórym koszykarzom te koszulki w znaczący sposób się rozrywały. Wprowadzamy rozwiązania, które wzmocnią stroje, bo jakość naszych produktów jest priorytetem. Pracujemy wespół z NBA i klubami, by uniknąć takich wpadek w przyszłości - czytamy w komunikacie Nike.

Firmie zdarzały się już wcześniej wpadki ze sprzętem. W 2014 roku rozpadały się w trakcie gry buty, w których występowali Manu Ginobili, Andrew Bogut i Tony Wroten. Problemy miał też LeBron James, który w 2013 roku nie chciał grać w najnowszej edycji butów sygnowanych swoim nazwiskiem.