Czy po Lidze Letniej w Orlando Przemysław Karnowski jest bliżej NBA?

Po przenosinach do Orlando Magic Przemysław Karnowski zrobił wokół siebie sporo szumu, ale na miejsce w NBA wciąż musi czekać.

Karnowski grę w Lidze Letniej zaczął w barwach Charlotte Hornets, ale tam prawdziwej szansy nie dostał. W dwóch pierwszych meczach pojawiał się na parkiecie tylko na chwilę, w trzecim nie zagrał i razem ze swoim agentem zdecydował o zmianie drużyny. Jako że nie został wybrany w drafcie, mógł to zrobić. Gracze z Ligi Letniej kontraktów nie mają.

Polak trafił do Orlando Magic, którzy akurat potrzebowali środkowego. Miał niewiele czasu, by się przystosować do nowej drużyny, która już kilkanaście godzin po dołączeniu Karnowskiego grała kolejny mecz.

- W środowy poranek przeszedł w godzinę przyspieszony kurs, tego jak gramy. Wszystko złapał w mig, niczego nie zapomniał. To niesamowite - komplementował Polaka Chad Forcier, który prowadził Magic w Lidze Letniej.

Karnowski po przenosinach do Magic zaczął grać długo i dobrze. W pierwszym meczu z New York Knicks, wygranym 84:73, rzucił 14 punktów, miał pięć zbiórek, asystę i przechwyt. Dzień później w meczu przeciwko Hornets w 25 minut trafił sześć z dziewięciu rzutów z gry oraz wszystkie osiem prób z linii rzutów wolnych, w sumie miał 20 punktów. Miał też dziewięć zbiórek, trzy asysty, dwa bloki oraz przechwyt, ale też dwa faule i stratę.

Hornets Karnowskiego wykorzystać nie potrafili, być może klasyczny podkoszowy nie był im potrzebny, Magic wycisnęli z jego gry, ile się dało. Gra Polaka nie wpasowuje się w trendy obecnej NBA, gdzie środkowi są smukli, szybkobiegający i do tego coraz częściej rzucają z dystansu. Karnowski jest postawny, jego masa pod koszem robi wrażenie, nie należy do najszybszych graczy na parkiecie, ale gdy jest na boisku, wykorzystuje inne swoje atuty. Kibicom Magic podkoszowa dominacja przypominała nieco czasy, gdy dla drużyny z Florydy grał Shaquille O’Neal, choć nie ma takie łatwości w lataniu nad obręczami.

Polak jest w stanie przepchnąć rywala pod koszem, dobrze się zastawić, postawić skuteczną zasłonę. Świetnie też odgrywa do partnerów, gdy dostanie piłkę bliżej kosza. Podkreśla się jego boiskowy spryt i inteligencję. W barwach Magic pokazał też, że jest skuteczny blisko obręczy, wykańczając wiele akcji swoimi półhakami. Komentatorzy NBA TV byli zachwyceni jego rzutami. - Nie do końca wiem, jak to nazwać, ale rzut jest ładny technicznie i skuteczny - mówił Matt Winer w relacji z meczu z Hornets.

Co dalej z Karnowskim, nie wiadomo. Polak na razie zakończył grę w Lidze Letniej w Orlando. W piątek ruszają podobne rozgrywki w Las Vegas, ale nie było go w składzie żadnej z drużyn. - Wątpliwe, by zagrał w Las Vegas, bo zespoły już zaczęły treningi. Ale w sumie po takim meczu jak ten czwartkowy to nigdy nic nie wiadomo - mówi Joe Smith, jeden z agentów Karnowskiego w agencji Wasserman.

Jeśli Polak nie dostanie szansy w żadnym z zespołów grających w Las Vegas, będzie czekał na zaproszenie na przedsezonowy obóz. Szanse na to są, ale trudno określić jak duże. W najgorszym wypadku Karnowski wróci do Europy, gdzie na brak propozycji z czołowych lig narzekać nie powinien.

W sierpniu Karnowski ma dołączyć do reprezentacji Polski, która będzie przygotowywać się do wrześniowych mistrzostw Europy. Wcześniej podda się zabiegowi kontuzjowanego kciuka.