NBA. Kevin Durant MVP finałów. Wyszedł z cienia LeBrona Jamesa

Kevin Durant swoją grą w finałach NBA udowodnił, że latem 2016 roku podjął właściwą decyzję o przenosinach do Golden State Warriors. Nikt inny bardziej na tytuł najbardziej wartościowego zawodnika nie zasłużył.

28-letni Durant w NBA jest od dziesięciu sezonów. Przez dziewięć lat grał dla Oklahoma City Thunder, z którymi raz doszedł do finałów (porażka 1–4 z Miami Heat w 2012 roku). Cztery razy był najlepszym strzelcem ligi, w 2014 roku wybrano go MVP sezonu zasadniczego. Rok temu jego zespół prowadził 3–1 w finale Konferencji Zachodniej z Golden State Warriors, ale nie był w stanie postawić kropki nad i. Durantowi w czerwcu skończył się kontrakt z Thunder i, zaskakująco, zdecydował się zmienić klub na Warriors.

W poniedziałek świętował z nimi swój pierwszy tytuł mistrzowski, a on sam był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem finałów. W każdym z pięciu meczów rzucał ponad 30 punktów. Trafiał, kiedy to było najbardziej potrzebne. W meczu numer trzy to jego celne rzuty w końcówce wyrwały rywalom zwycięstwo z rąk i dały Warriors prowadzenie w serii 3–0. W poniedziałkowym spotkaniu to po jego trafieniach Warriors odskoczyli w czwartej kwarcie. Do tego, w finałach Durant udowodnił, że jest więcej niż dobrym obrońcą.

Jego średnie są imponujące - 35,2 punktu, osiem zbiórek i 5,4 asysty na mecz. Do kosza trafiał z blisko 56-procentową skutecznością. W poniedziałkowym spotkaniu zdobył aż 39 punktów.

- Mamo, gdy miałem osiem lat, mówiłem ci, że to się uda - mówił zadowolony Durant.

Jego sezon z nową drużyną nie był idealny. Choć rzucał wiele punktów, potrzebował nieco czasu, by odnaleźć się w nowym dla siebie systemie gry. Gdy złapał rytm, doznał kontuzji kolana. Była groźba, że już w tym sezonie nie wróci do gry. Zdążył na play-off i z serii na serię był coraz lepszy, by w finale wejść na najwyższy poziom.

W finałach NBA pokonał po raz pierwszy LeBrona Jamesa i niejako wyszedł z jego cienia. W 2012 roku wielki rywal zdobył swoje pierwsze mistrzostwo, pokonując zespół Duranta. Teraz role się odwróciły.

-Rywalizacja z LeBronem Jamesem mnie napędza. To mój jedyny punkt odniesienia w lidze, od finałowej porażki w 2012 roku starałem się go doścignąć. Teraz w bezpośrednich starciach jest remis 1–1. Mam nadzieję, że zmierzymy się za rok znowu - dodał Durant w telewizji ABC.

Durant jest trzecim koszykarzem od 1969 roku, który został MVP finałów w swoim pierwszym sezonie z nową drużyną. Jako pierwszy dokonał tego Moses Malone z Philadelphia 76ers w 1983 roku, trzy lata wcześniej wyróżniony został debiutant z Los Angeles Lakers Ervin „Magic” Johnson.

Zbigniew Boniek w "Wilkowicz Sam na sam": Bardziej to wyglądało jak obóz koncentracyjny, a nie mecz piłkarski. Wypchnięto nas na ten finał. Ja nie chciałem grać. I nie wziąłem grosza premii za to zwycięstwo