NBA. Czy Marcin Gortat odejdzie z Washington Wizards?

Latem zanalizuję sytuacje z moim agentem, czy to jest dla mnie najlepsze miejsce. Wygrywanie jest najważniejsze - powiedział Polak po zakończeniu sezonu Washington Wizards. I ruszyła lawina plotek.

Polak w tym sezonie grał 31,2 minuty, rzucał średnio 10,8 punktu na mecz, miał 10,4 zbiórki (rekord kariery) i 1,5 asysty trafiając blisko 58 procent swoich rzutów. Był także liderem całej NBA w tzw. asystach zasłoną.

- Zagrałem we wszystkich 103 meczach naszego zespołu, nie opuściłem ani jednego treningu. Jestem najstarszym i najbardziej doświadczonym graczem w drużynie, więc ten sezon jest dla mnie wielkim osiągnięciem. Jestem w wąskim gronie zawodników, którzy mieli średnie na poziomie double-double i jestem z tego dumny - stwierdził Gortat podczas posezonowych rozmów z dziennikarzami.

- Ktoś się musiał poświęcić dla tej drużyny. Nie możemy mieć pięciu gości, którzy rzucają po 20 punktów w każdym meczu. Nikt nie jest w stanie tego robić. To dlatego ktoś jest odpowiedzialny za zbiórki i stawianie zasłon, a ktoś inny zdobywa punkty. Czuję, że w tym roku to ja poświęciłem się dla naszej drużyny najbardziej. Gram na najbardziej niedocenianej pozycji w NBA. Już nikt nie szanuje centrów, nikt nie uważa nas za wartościowe części zespołu. A ja zrobiłem wiele, by ten zespół wygrywał - dodał.

Poświęcenie Gortata widać w statystykach. Zwłaszcza to w ataku. Oddawał najmniej rzutów odkąd odszedł z Orlando Magic, czyli od blisko siedmiu lat. Po jego stronie było więcej brudnej roboty, walki o zbiórki, pracy na zasłonach. Musiał też grać o wiele więcej minut niż się można tego było spodziewać. Latem sprowadzono Iana Mahinmiego, ale ten więcej się leczył niż grał.

Polak zasugerował, że w kolejnym sezonie może go zabraknąć w składzie Washington Wizards. - Jest jeszcze za wcześnie, by cokolwiek o tym mówić. Latem zanalizuję sytuacje z moim agentem, czy to jest dla mnie najlepsze miejsce. Wygrywanie jest najważniejsze. Wiem jak działa ten biznes. Jestem najstarszym zawodnikiem w drużynie, latem zeszłego roku podpisano kontrakt z Ianem Mahinmim, który jest ode mnie młodszy i ma dłuższą umowę. Wiem, jak to działa. Jestem przygotowany na wszystko - mówi Gortat.

Od Polaka de facto niewiele zależy. Gortat ma umowę ważną jeszcze przez dwa lata i jego los jest w rękach Wizards. Jeśli chciałby odejść z klubu, musiałby o to oficjalnie poprosić, a Wizards zaczęliby szukać takiej wymiany, w wyniku której mogliby zyskać jak najwięcej. Polak musi jednak uważać, bo zespół może wziąć pod uwagę tylko swój interes i oddać Gortata do takiej drużyny, w której jego rola może i będzie większa, ale szans na wygrywanie nie będzie. A 33-letni środkowy z Łodzi w swoim kontrakcie nie ma klauzuli pozwalającej zablokować wymianę.

Wartość Gortata na rynku transferowym wciąż jest duża. 33-letni środkowy ma bardzo atrakcyjny kontrakt, obowiązujący jeszcze dwa lata i wart niespełna 27 mln dol. To o wiele mniej niż zarabiają obecnie zawodnicy na jego pozycji o porównywalnej roli w drużynie. To wszystko efekt nowej umowy telewizyjnej i podniesienia salary cap. A Gortat swój kontrakt podpisał jeszcze przed finansową rewolucją. To dlatego plotek o jego transferze zimą było sporo, zainteresowanie na rynku wciąż będzie.

Teraz jest za wcześnie na to, by wskazywać zespół, do którego mógłby trafić Gortat. Sezon jeszcze trwa, wiele drużyn wciąż obmyśla strategię na draft i letni okres transferowy. Zawodników w typie Gortata mogą potrzebować jednak wszystkie czołowe drużyny z Golden State Warriors i Cleveland Cavaliers na czele. Czy jednak będą mieć kogo oddać, by Polaka pozyskać?