NBA. Wielki mecz filigranowego Isaiaha Thomasa. Celtics prowadzą z Wizards 2-0

Isaiah Thomas rzucił 53 punkty, z czego 29 w czwartej kwarcie i dogrywce, i poprowadził Boston Celtics do zwycięstwa z Washington Wizards 129:119. Marcin Gortat rzucił 14 punktów i miał 10 zbiórek, ale w dogrywce zagrał tylko moment, bo przekroczył limit fauli.

-Robię to wszystko dla mojej siostry, dziś skończyłaby 23 lata. Na pewno nie chciałaby, bym przestał grać. To ona daje mi energię - tłumaczył po meczu wzruszony Thomas, dla którego ostatnie tygodnie są bardzo trudne.

Jego młodsza siostra Chyna zginęła w wypadku samochodowym dzień przed rozpoczęciem I rundy play-off. Dzień przed pierwszym meczem z Wizards Thomas wziął udział w pogrzebie, a cały poniedziałek spędził u dentysty. Rozgrywający w pierwszym meczu z drużyną z Waszyngtonu stracił zęba, lekarze pracowali nad tym, by uzupełnić jego uzębienie.

Obolały i z nieco spuchniętym dziąsłem Thomas grał jak natchniony, zwłaszcza w końcówce meczu. Gdy trafiał najważniejsze rzuty, wskazywał na nadgarstek, pokazując, że to jest jego czas. W sezonie zasadniczym Thomas był najlepiej punktującym graczem w całej lidze w czwartych kwartach. W play-off też nie zawodzi.
Przez trzy kwarty uzbierał 24 punkty, a potem odpalił. W czwartej kwarcie i dogrywce rzucił 29 punktów, czyli tylko jeden mniej niż cały zespół Wizards. Punktował po dynamicznych wejściach pod kosz, wymuszał faule, trafiał z dalszej odległości. Wizards nie mieli kompletnie pomysłu, jak zatrzymać tego filigranowego rozgrywającego Celtics.

Jeszcze trzy minuty przed końcem Wizards mieli sześć punktów zaliczki, ale przewagi nie utrzymali. Po „trójce” trafili Thomas i Terry Rozier (po podaniu Thomasa), znów był remis. Na 14 sekund przed końcem było po 114 i piłkę mieli Wizards. Akcję rozegrał pod siebie John Wall, ale spudłował z półdystansu. Dobitka Bradley’a Beala też do kosza nie wpadła.

-Gdy okazało się, że będzie dogrywka, byłem już przekonany, że wygramy - stwierdził Thomas, który w dodatkowym czasie zdobył 9 z 15 punktów dla Celtics. Wizards do kosza trafili tylko dwa razy.

Thomas rzucił 53 punkty trafiając 18 z 33 rzutów z gry (5/12 za trzy), 13 razy stawał też na linii rzutów wolnych, trafiając 12 prób. Miał cztery zbiórki, cztery asysty oraz trzy przechwyty. 53 punkty to najlepszy wynik w play-off od 14 lat i drugi najlepszy wynik w historii drużyny Boston Celtics.

15 punktów i 12 zbiórek dodał środkowy Al Horford, a po 14 punktów dorzucili Jae Crowder i Avery Bradley. W całym meczu Celtics trafili 13 rzutów z za trzy punkty, o trzy więcej od Wizards.

Drużyna z Waszyngtonu znów zaczęła mecz mocno. W pierwszej kwarcie Wizards rzucili aż 42 punkty, zbudowali 13-punktową przewagę, ale w drugiej części meczu dali się dogonić. Po przerwie znów odskoczyli, znów mieli dwucyfrową zaliczkę, jednak w decydujących momentach to rywale trafiali do kosza.

John Wall rzucił 40 punktów, miał 13 asyst oraz po trzy zbiórki, przechwyty i bloki, ale jak się bliżej przyjrzeć jego grze, to w czwartej kwarcie i dogrywce był nieskuteczny. Jego porównanie z Thomasem wypada blado. Rozgrywający Celtics rzucił w tym czasie 29 punktów, gracz Wizards tylko 5. W pierwszym meczu tych drużyn w niedzielę Wall też słabiej zagrał po przerwie.

Nieskuteczny był Bradley Beal, który zdobył 14 punktów, ale trafił tylko 4 z 15 rzutów z gry (1/9 za trzy). 16 punktów dla Wizards rzucił Markieff Morris, po którym nie było widać, że w poprzednim meczu skręcił kostkę. 13 punktów i dziewięć zbiórek miał Otto Porter, a 12 punktów zdobył rezerwowy Kelly Oubre.

Marcin Gortat zagrał 42 minuty, rzucił 14 punktów i miał 10 zbiórek (z czego cztery w ataku). Polak trafił sześć z ośmiu rzutów z gry, dwa z czterech wolnych. Miał też trzy asysty, dwa bloki i przechwyt, ale swojej drużynie nie pomógł w dogrywce, bo na samym jej początku przekroczył limit fauli.

Gortat o wiele lepiej zagrał w obronie przeciwko Alowi Horfordowi, utrudniając mu znacznie możliwość dogrywania piłek do partnerów z obwodu. W ataku Polak trafiał przede wszystkim w pierwszej połowie, po przerwie już punktów z gry nie zdobył.
Rywalizacja w play-off NBA toczy się do czterech zwycięstw. Celtics prowadzą z Wizards 2–0. Dwa kolejne spotkania odbędą się w Waszyngtonie. Mecz numer trzy zaplanowano na godz. 2 w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu. Transmisja w Canal+ Sport.