NBA. Marcin Gortat: To dlatego mówią na mnie "Polska Maszyna"

Marcin Gortat jest jednym z pięciu koszykarzy, którzy rozegrali w tym sezonie wszystkie 82 mecze i każdy zaczynali w pierwszej piątce. Polak był też najlepszy w całej NBA w asystach po zasłonie.

Gortat po raz trzeci w karierze zagrał we wszystkich meczach swojej drużyny w sezonie i każdy zaczynał w pierwszej piątce. Pierwszy raz w skróconym przez lokaut sezonie 2011/2012, gdy wystąpił w 61 meczach Phoenix Suns. W sezonie 2014/2015 zagrał w od pierwszej minuty w 82 meczach Washington Wizards. W tym roku to powtórzył.

- Czuję dumę z tego, że trener ma mnie do dyspozycji każdego dnia. To dlatego mówią na mnie „Polska Maszyna”. Nigdy się nie zatrzymuję i cieszę się, że to kolejny rok, w którym zagram we wszystkich meczach - mówi Gortat.

W tym sezonie Gortat znalazł się w elitarnym gronie. Podobnym osiągnięciem do niego poszczycić może się jeszcze czterech innych graczy. Pozostali to Jeff Teague (Indiana Pacers), Andrew Wiggins, Karl-Anthony Towns i Senegalczyk Gorgui Deng (wszyscy Minnesota Timberwolves).

- Rok temu mi się to nie udało, bo miałem problemy z kolanem i sprawy rodzinne. Ale zawsze jestem gotowy do gry w 82 meczach sezonu. Mam nadzieję, że jeszcze to powtórzę - dodaje Polak.

Dla Gortata to 10 sezon w najlepszej lidze świata, ale de facto siódmy, w którym jest znaczącą postacią swojej drużyny. 33-latek średnio przebywał na parkiecie 31,2 min. Tylko dwa razy w karierze spędzał więcej minut na parkiecie. W tym sezonie Gortat dla Wizards był nie do zastąpienia. Przez 51 meczów musiał radzić sobie bez pełnoprawnego zmiennika - sprowadzony latem Ian Mahinmi więcej czasu niż na parkiecie spędzał w gabinetach lekarskich i podczas rehabilitacji kontuzjowanych kolan.

Dla Polak nie był to najlepszy sezon w karierze, ale kolejny na bardzo wysokim poziomie. Miał 36 double-double, więcej miała tylko piętnastka graczy NBA. 10,4 zbiórki na mecz to jego najlepszy wynik w karierze, ale średnia punktowa na poziomie 10,8 jest najniższą od siedmiu lat. Wtedy jednak Polak był tylko rezerwowym w Orlando Magic.

W tym był najlepszy w całej NBA

Od trzech sezonów NBA publikuje bardzo zaawansowane statystyki wszystkich koszykarzy i drużyn. Dzięki temu wiemy m.in. jak szybko i jak wiele koszykarze biegają w meczach, ile trafiają z określonych miejsc na parkiecie czy na jakie decydują się najczęściej. Zaawansowane statystyki dotyczą także zachowań w obronie oraz zagrań bez piłki.

Gortat w tym sezonie był liderem NBA w zasłonach, które prowadzą do zdobyczy punktowej - NBA nazywa tę statystkę "screen asysty", czyli asysta zasłoną. O co chodzi? Gracz ataku stawia zasłonę dla swojego kolegi z drużyny, po której ten kolega zdobywa punkty. Polski środkowy takich asyst miał średnio 6,12 na mecz, czyli ponad sześć razy w każdym spotkaniu jego zasłonach koledzy zdobywają punkty. To najwięcej w całej NBA. Tuż za nim byli Rudy Gobert z Utah Jazz (6,1) oraz Cody Zeller Charlotte Hornets (5,9).

Wyzwanie w play-off

Gortat po raz szósty w karierze zagra w play-off NBA. Jego Wizards w pierwszej rundzie zmierzą się z Atlanta Hawks, z którymi wygrali w tym sezonie trzy z czterech meczów. W play-off gra się do czterech zwycięstw, drużyna Polaka uważana jest za faworyta tej rywalizacji.

- Jesteśmy podekscytowani, bo po roku przerwy play-off wraca do Waszyngtonu. Mamy nadzieję na dwa zwycięstwa u siebie, ale to nie będzie łatwe zadanie. Atlanta to naprawdę bardzo dobry zespół, mają bardzo bystrego trenera. Rywalizacja z Dwightem Howardem pod koszem będzie dla mnie dodatkowym wyzwaniem. Nie będzie tak łatwo, jak wiele osób się spodziewa - mówi Gortat.

Jego pojedynek z Howardem będzie ozdobą tej serii. Polak zaczynał karierę w NBA jako zmiennik Amerykanina w Orlando Magic, od siedmiu lat są rywalami. Teraz po raz pierwszy zmierzą się w play-off.

NBA. Gortat o Washington Wizards: Na początku sezonu została na nas nałożona zbyt duża presja

Więcej o: