NBA. Russell Westbrook wyrównał rekord Oscara Robertsona. 41. triple-double!

Russell Westbrook zaliczył swoje 41. triple-double w sezonie, czym wyrównał mający 55 lat rekord należący do Oscara Robertsona. Lider Oklahoma City Thunder ma pięć meczów, by ten wyczyn poprawić.

Westbrook swoje 41. triple-double w sezonie zaliczył w wygranym aż 110:79 meczu z Milwaukee Bucks. Nie dominował, jak w wielu innych spotkaniach, ale szybko kolekcjonował kolejne punkty, asysty i zbiórki. Gdy w trzeciej kwarcie dobił do podwójnych dwucyfrówek w tych trzech kategoriach, spotkanie na chwilę wstrzymano, kibice zgotowali mu owację na stojąco.

 

- To wyjątkowy wieczór. Taki, którego na pewno nigdy nie zapomnę. To zaszczyt dla mnie, że dokonałem tego tutaj, w Oklahoma City. Byłem zaskoczony tym, że mecz zostanie przerwany. Zorientowałem się dopiero, gdy sędzia przytrzymał dłużej piłkę - powiedział Westbrook.

Lider Thunder nie dominował tak, jak to mu się już w tym sezonie zdarzało. Mecz zakończył z 12 punktami (najmniej w sezonie), 13 asystami i 13 zbiórkami. Dla Westbrooka było to nie tylko 41. triple-double w sezonie, ale i 78. w karierze co daje mu czwarte miejsce na liście wszech czasów ex aequo z Wiltem Chamberlainem. Przed nim jest trzech graczy - Jason Kidd (107 triple-double), Magic Johnson (138) oraz Oscar Robertson (181).

Westbrook zaliczył triple-double w siódmym kolejnym meczu, co także jest jego najlepszym osiągnięciem w karierze. Najdłuższą serię w historii ligi miał Chamberlain - dziewięć spotkań z rzędu.

Thunder wygrali po jednym z najlepszych meczów w sezonie. Odkuli się po dwóch porażkach przed własną publicznością. Z Milwaukee Bucks prowadzili w pewnym momencie różnicą 39 punktów, ostatecznie wygrali 110:79.

Drużyna z Oklahoma City zajmuje z bilansem 44 zwycięstw i 33 porażek szóste miejsce na silnym zachodzie i ma już pewne miejsce w play-off.

Zobacz też: Dobra gra w Final Four NCAA przepustką do NBA? "Przemek jest tak zeskautowany, że te ostatnie mecze nie będą miały znaczenia"

Dobra gra w Final Four NCAA przepustką do NBA? "Przemek jest tak zeskautowany, że te ostatnie mecze nie będą miały znaczenia"