NBA. LeBron James i jego największy sukces w karierze

LeBron James został jednogłośnie wybrany MVP finałów. To jego trzecie takie wyróżnienie w karierze. Ale to mistrzostwo i ten tytuł MVP znaczą dla niego o wiele więcej niż poprzednie.

29,7 punktu, 11,3 zbiórki, 8,9 asysty - to średnie na mecz Jamesa z finałowej rywalizacji. W meczu numer siedem miał triple-double, to zdarzyło się po raz trzeci w historii. W całej finałowej serii był liderem klasyfikacji punktów, zbiórek, asysty, przechwytów i bloków - nie ma wątpliwości, że tytuł najbardziej wartościowego gracza jemu się należał.

James od początku finałowej rywalizacji grał bardzo dobrze, ale to trzy ostatnie spotkania udowodniły, że w dyskusji o tym, kto jest najlepszym koszykarzem świata, to on jest faworytem do tego miana. - To najlepszy gracz na naszej planecie - nie miał wątpliwości kolega z zespołu Kyrie Irving.

Gdy po czterech meczach Cavaliers przegrywali w finale NBA 1-3 mało kto wierzył, że będą w stanie jeszcze o coś powalczyć. Gdy to miało największe znaczenie, James zagrał tak jak wszyscy tego od niego oczekiwali. W meczu numer pięć rzucił 41 punktów, miał 16 zbiórek i siedem asyst. W meczu numer sześć znów rzucił 41 punktów, dołożył do nich 11 asyst i osiem zbiórek.

I wreszcie mecz numer siedem. Przez większość spotkania James grał pasywnie, oddawał piłkę, asystował. Do przerwy rzucił "tylko" 12 punktów. Rozpędził się nieco po przerwie, mecz zakończył z 27 punktami, 11 zbiórkami i 11 asystami. Celnym rzutem wolnym przypieczętował tytuł, ale najważniejszą akcję miał dwie minuty wcześniej, gdy zablokował w kontrze Andre Iguodalę. Było to znamienne - rok temu w finale to Iguodala na tyle ograniczył Jamesa, że to Warriors zdobyli tytuł. Teraz, w decydującym momencie, role się odwróciły.

-On ma niesamowity talent, świetnie kontroluje tempo gry, ale na te wszystkie wyróżnienia zasłużył przede wszystkim dlatego, że ma wielkie serce. Wielkie rzeczy przydarzają się wielki osobom - stwierdził Tyronn Lue, trener Cavaliers.

Cleveland, to dla Ciebie

-Cleveland to dla Ciebie - wykrzyczał James stojąc na podium z pucharem. Dla Jamesa to trzeci mistrzowski tytuł i trzeci tytuł MVP finałów w karierze, ale ten jest dla niego najważniejszy, bo zdobyty dla swojego rodzinnego miasta.

Na jego barkach spoczywały nadzieje blisko 400 tys. mieszkańców miasta. James, wychowany w pobliskim Akron, przez 13 lat kariery w NBA, dla mieszkańców Cleveland przeszedł ścieżkę od bohatera do zera i z powrotem.

Gdy został wybrany w 2003 roku z pierwszym numerem w drafcie, wszyscy wierzyli, że złapali pana Boga za nogi. James spełnił nadzieję, szybko stał się czołowym graczem NBA, ale z Cavs tylko raz zagrał w finale, w którym dostał mocno po głowie od San Antonio Spurs. Gdy w 2010 roku odchodził do Miami Heat, stał się w Cleveland wrogiem publicznym numer jeden. Gdy dwa lata temu wracał, przyjęto go z nadzieją, ale i delikatną rezerwą.

Wracając, liście do kibiców napisał, że zrobi wszystko, by zdobyć tytuł dla tego miasta. Udało mu się w drugim podejściu. - Ten tytuł jest specjalny, bo zdobyłem go u siebie w domu. Po to tu wróciłem - stwierdził.

-Wydaje mi się, że nikt nie myślał, że taką drogę obierzemy. I to jest w porządku. Nie każdy dzień musi być usłany różami, często musisz przedzierać się przez chaszcze,by wreszcie zobaczyć słońce - stwierdził James.

Dla Cleveland to mistrzostwo znaczy niesamowicie wiele, bo do miasta przylgnęła łatka wiecznych przegranych. W żadnej z czterech najważniejszych amerykańskich lig miasto nie świętowało tytułu od 1964 roku. W 45-letniej historii Cavaliers to ich pierwsze mistrzostwo, tylko dwie drużyny musiały na to czekać dłużej. - Przerwaliście fatum - powiedział komisarz NBA Adam Silver. Bez Jamesa by się to nie udało.

W finałowej serii powodów, by zwątpić w Cavaliers było całe mnóstwo. James jeden po drugim je unieważniał swoją dobrą grę. Niesamowite bloki w kontrze, piorunujące wsady, zaskakujące asysty, ale też nieco "brudnej roboty" w obronie. Zagrał jak lider pełną gębą, gdy liczyło się to najbardziej.

Wydawać by się mogło, że najlepszy w jego karierze był 2012 rok, gdy zdobył swoje pierwsze mistrzostwo, został MVP finałów i zdobył olimpijskie złoto. Tytuł z Cavaliers ma jednak znaczenie szczególne. Dla całego Cleveland. I dla LeBrona Jamesa.

Zobacz wideo

Zerwane więzadła i Achillesy, połamane ręce i nogi - drastyczne kontuzje, które uziemiły wielkie gwiazdy NBA

Więcej o: