NBA. Stephen Curry rzucił ochraniaczem na zęby w kibica. Czy NBA go zawiesi?

Stephen Curry rzucił ochraniaczem na zęby w kibica, a trener Steve Kerr ostro skrytykował pracę sędziów w trakcie meczu numer sześć finałów NBA pomiędzy Golden State Warriors i Cleveland Cavaliers. Obaj na pewno zostaną ukarani przez ligę. Co im grozi? Cavaliers wygrali 115:101 i o tytule mistrza NBA zadecyduje siódmy mecz.

Na niespełna pięć minut przed końcem czwartej kwarty Stephen Curry próbując wybić piłkę sfaulował LeBrona Jamesa. Curry był wściekły, bo to był jego szósty faul. Zaczął kłócić się z sędzią, w złości rzucił ochraniaczem na zęby i trafił nim jednego z fanów. Za sprzeczkę z arbitrem od razu dostał przewinienie techniczne, sędziowie wyrzucili go też z hali. Curry'emu coś takiego przydarzyło się po raz pierwszy w karierze. Ba, w finałowej rywalizacji nie wyrzucono z hali nikogo w ostatnich 20 latach!

 

Trafionym okazał się Andrew Forbes, syn Nate'a Forbesa, który jest jednym z współwłaścicieli Cavaliers. - Wszystko w porządku. Byłem zaskoczony, że w ogóle coś mnie trafiło. Nie widziałem, gdzie to rzucał - opowiadał Forbes w ESPN.

MVP sezonu zasadniczego przyznał po meczu, że nie pierwszy raz zdarzyło mu się w złości rzucić ochraniaczem na zęby. Zawsze stara się trafić w stolik sędziowski. Tym razem "ustrzelił" kibica.

-Tak, zdarzało mi się to już wcześniej, tym razem nie trafiłem w stolik sędziowski. Nie chciałem trafić w kibica, ale tak stało się. Podszedłem do niego, przeprosiłem, bo nie powinien stać się ofiarą mojej frustracji - wyjaśnił Curry po meczu.

Curry w przegrany 101:114 meczu numer sześć rzucił 30 punktów, trafiając 8 z 20 rzutów z gry (w tym 6/13 za trzy punkty), miał dwie zbiórki, asystę oraz cztery straty. - Byłem sfrustrowany tym, że musiałem zejść przez faule z parkietu w decydującym meczu i nie byłem razem z moją drużyną. To mną tąpnęło, ale wszystko będzie w porządku na kolejny mecz - mówił Curry.

Za swoje zachowanie Curry może spodziewać się konsekwencji ze strony ligi. Niektórzy sugerują, że może zostać nawet zawieszony, ale taki scenariusz jest prawie niemożliwy. Co prawda już raz zdarzyło się, że liga zawiesiła na jeden mecz finałowym koszykarza za rzucenie ochraniaczem, ale wtedy ofiarą Udonisa Haslema padł sędzią.

Curry'emu tak ostra kara nie grozi, bo jeśli trafionym nie jest sędzia, to za takie wybryki nakłada się na koszykarzy grzywny. Aaron Brooks w 2012 roku rzucił ochraniaczem w trybuny i dostał 25 tys. dolarów kary. Dwa lata później tyle samo zapłacił za dokładnie to samo Enes Kanter. Poza tym, NBA nie odważy się za pierwszy taki wybryk Curry'ego, i w sumie nie groźny, aż tak bardzo wpłynąć na losy meczu decydującego o mistrzostwie.

Kerr broni Curry'ego i za to zapłaci

Curry nie jest jedynym, który będzie musiał sięgnąć do portfela po meczu numer sześć. Podobny los czeka trenera Warriors Steve'a Kerra, który na konferencji prasowej po spotkaniu wziął w obronę swojego zawodnika. A zarazem zaatakował sędziów. Tego koszykarzom ani członkom sztabu publicznie robić nie wolno.

-Curry miał prawo być zły. Jest MVP tej ligi. Odgwizdano mu sześć fauli, trzy z nich to żart. Kyrie Irvingowi czysto zabrał piłkę, potem LeBron James symulował i nabrał sędziego - wyjaśniał Kerr.

-Nie przegraliśmy przez sędziów, ale dlatego, że Cleveland zagrało lepiej od nas i zasłużyło na tą wygraną. Ale trzy z tych sześciu fauli były niewłaściwe, zwłaszcza dla MVP. Cieszę się, że rzucił ochraniaczem, był wkurzony. Z jednej strony nie odgwizdują takich rzeczy na graczach Cleveland, a potem widzą te faule u MVP tej ligi i nie ma go w meczu. Nie zgadzam się z tym - dodał Kerr.

Za te słowa trener Warriors zapłaci najprawdopodobniej 25 tys. dolarów, bo tyle "kosztuje" krytykowanie pracy sędziów.

W rywalizacji do czterech zwycięstw Golden State Warriors remisują z Cleveland Cavaliers 3-3. Decydujące spotkanie o godz. 2 w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Złote czasy dla klubów NBA. Ile warte są najlepsze drużyny?

Zobacz wideo

źródło: Okazje.info

Więcej o: