NBA. Dwyane Wade rzucał do kosza w trakcie hymnu Kanady. Jak przyjmą go w Toronto?

Kanada oburzona: Dwyane Wade w trakcie hymnu państwowego rzucał do kosza. Koszykarz za swoje zachowanie przeprosił i zmienił rozgrzewkę przed kolejnym spotkaniem. Ale teraz czeka go pierwszy spotkanie w Toronto po tym incydencie.

W Kanadzie burza po tym, jak do sieci trafiło nagranie sprzed meczu numer trzy pomiędzy Miami Heat a Toronto Raptors. Podczas hymnu Kanady Dwyane Wade rzucał sobie do kosza razem z Amar'e Stoudemire'm. Kanadyjczycy są oburzeni, uważają, że lider ekipy z Miami znieważył ich hymn. Heat tamten mecz przegrali 91:95, Wade rzucił 38 punktów.

 

Koszykarz bronił się, że urazić nikogo nie zamierzał. - Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem. Mam duży szacunek do Kanady i Toronto Raptors. Po prostu rozgrzewam się w ten sposób przed każdym meczem od początku mojej kariery. Rozumiem, o co chodzi. Nie jestem osobą, która demonstruje brak szacunku do innych. Jeśli ktoś uważa, ze taki jestem, to mnie nie zna - mówił Wade.

Po prostu musi trafić...

Dziennikarze z Miami wyjaśniają, że Wade nigdy nie ustawia się do hymnów, jeśli nie trafi ostatniego ze swoich rozgrzewkowych rzutów. Zazwyczaj zdąża przed hymnem, bo odbywają się wtedy drobne uroczystości charytatywne. Przed meczem numer trzy uroczystości nie było, bo oprócz hymnu USA odgrywano też hymn kanadyjski i dlatego Wade miał się spóźnić na hymny. - On musi trafić ten ostatni rzut. Nie sądzę by chciał kogoś urazić. Po prostu nie mógł trafić - pisał Tim Reynold z agencji AP.

- Proszę, nie atakujcie mnie w social media, jeśli uważacie, że zrobiłem coś źle. Przed następnym meczem zmienimy naszą rozgrzewkę - zapowiedział Wade. I tak się rzeczywiście stało. W nocy z poniedziałku na wtorek w Miami odbył się mecz numer cztery. Przed hymnami Wade był jednym z pierwszych koszykarzy Heat, który ustawił się przy środku parkietu, by wysłuchać "O Canada". A potem rzucił 30 punktów w wygranym przez Heat 94:87 meczu numer cztery.

Kanada wybaczy?

W Kanadzie reakcje po zachowaniu Wade'a były ostre. - Hej, to Kanadyjczyk wymyślili ten sport. Uszanuj hymn - napisał na Twitterze John Tory, burmistrz Toronto. - Gdy Heat znów będą w Toronto nie grajmy w hali żadnej muzyki. Tylko kanadyjski hymn - zasugerował Norm Kelly, radny Toronto. - Gdyby to samo wydarzyło się podczas hymnu USA, konsekwencje byłyby dożo gorsze - pisał Ryan Wolstat z "Toronto Sun". "To co zrobił Wade było żenujące, ale jego przeprosiny są jeszcze gorsze" - komentują kibice i szykują się na mecz numer pięć, który odbędzie się w Toronto.

W rywalizacji do czterech zwycięstw o awans do finału Konferencji Wschodniej jest remis 2-2. Rywalizacja jest bardzo zacięta, trzy z dotychczasowych meczów kończyły się po dogrywkach, oba zespoły muszą sobie radzić z kontuzjami ważnych graczy - Raptors stracili podkoszowego Jonasa Valanciunasa, Heat radzą sobie bez środkowego Hassana Whiteside'a. Kontrowersje wokół Wade'a dodają tej rywalizacji jeszcze pikanterii.

Hala w Toronto bywa jedną z najgłośniejszych w NBA. W zeszłorocznym play-off przekonali się o tym Washington Wizards, a zwłaszcza znienawidzony w Toronto Paul Pierce, na którego przy każdym dotknięciu piłki buczano i gwizdano. Wade może być teraz celem numer jeden kibiców. "Śpiewajmy hymn przez cały mecz, buczmy na niego, ale przede wszystkim cieszmy się tym, że Raptors są o dwa mecze od finału wschodu" - pisze Bruce Arthur z thestar.com.

Mecz numer pięć odbędzie się w nocy z środy na czwartek polskiego czasu.

Zerwane więzadła i Achillesy, połamane ręce i nogi - drastyczne kontuzje, które uziemiły wielkie gwiazdy NBA

Zobacz wideo
Więcej o: