NBA. Gortat pakuje i dominuje. Wizards wygrali w Orlando

20 punktów i 12 zbiórek miał Marcin Gortat w wygranym 105:98 przez Washington Wizards meczu z Orlando Magic. To pierwsze double-double Polka w sezonie. Gortat, obok Johna Walla, był najlepszym graczem Wizards.

Na Florydzie Polak czuje się bardzo dobrze i udanie zaczął sezon. Zwłaszcza w ataku. Po 18 punktach w środowym meczu z Miami Heat dołożył 20 punktów w meczu z Orlando Magic. W czwartek zagrał aż 37 minut, najwięcej w swojej drużynie, i pokazał, jak ważną jest jej częścią.

Wydawało się, że po powrocie do składu Brazylijczyka Nene (był zawieszony w pierwszym meczu sezonu) rola Gortata w ofensywie drużyny z Waszyngtonu się nieco zmniejszy. Tak bywało w poprzednim sezonie. W Orlando to jednak Gortat grał pierwsze skrzypce pod koszem Wizards, Nene jeszcze nie jest w najlepszej formie.

Cieszy szczególnie dobra skuteczność w meczu z Magic - trafił 10 z 13 prób - oraz to, że częściej niż do tej pory odważnie atakuje kosz. W ataku był wszechstronny - trafiał z półdystansu na wprost kosza, po dobitkach, po manewrach na lewo i prawo od obręczy czy wreszcie po dwójkowych akcjach - w drugiej kwarcie po tzw. pick'n'rollu z Johnem Wallem potężnie zapakował prawą ręką. Drugim wsadem popisał się w trzeciej kwarcie - tym razem dostał podanie pod koszem od Nene i wpakował piłkę do kosza lewą ręką.

Nieco problemów Gortat miał w obronie. W pierwszej kwarcie brakowało trochę porozumienia z Nene i skrzydłowymi, zwłaszcza gdy rywale grali akcje z zasłoną, ale później już było lepiej. Gortatowi najwięcej kłopotów sprawił czarnogórski środkowy Nikola Vucević, który w meczu zdobył 23 punkty i miał 12 zbiórek. Kilka razy sprytnie ograł Gortata, raz wykorzystał wolniejszy powrót do obrony Polaka i zdobył punkty w kontrze, ale Gortat w końcówce meczu wziął na nim rewanż, nie pozwalając zdobyć punktów, gdy Magic zaczęli szaleńczą pogoń.

W sumie dorobek Gortata to 20 punktów, 12 zbiórek, asysta, po której John Wall trafił za trzy punkty, a także dwie straty i faul.

 

Wizards wygrali w Orlando 105:98 głównie dzięki świetnej trzeciej kwarcie, w której zespół z Waszyngtonu odskoczył na 17 punktów. Dobrze w tej części meczu grał Gortat, który zdobył osiem punktów, miał cztery zbiórki i "wymusił" przewinienie techniczne trenera Magic Jacque Vaughna, który zbyt ostro domagał się odgwizdania błędu podwójnego kozłowania przy jednej z akcji Polaka. Sędziowie błędu Gortata się nie dopatrzyli, Polak zdobył punkty po obrocie, a Wizards dorzucili jeszcze punkt z linii rzutów wolnych.

Magic w czwartej kwarcie próbowali gonić Wizards. Dobry fragment mieli Ben Gordon, Evan Fournier i Tobias Harris, którzy w zasadzie w trójkę zmniejszyli przewagę rywali do zaledwie dwóch punktów na 44 sekundy przed końcem, ale wygrać meczu dla Magic nie byli w stanie - pewnie rzuty wolne wykonywał John Wall (trafił trzy z czterech).

Wall był najlepszym graczem Wizards. Rzucił 30 punktów i miał aż 12 asyst. Paul Pierce dorzucił 16 punktów, a po 12 mieli Nene i Garrett Temple. Liderem Magic był Vucević (23 punkty i 12 zbiórek), a dobrze zagrali też Ben Gordon (22 punkty) i Fournier (21).

Washington Wizards odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie, Orlando Magic mają już dwie porażki.

Drużyna Marcina Gortata po dwóch meczach wyjazdowych w sobotę zagra po raz pierwszy przed własną publicznością. Rywalami będą koszykarze Milwaukee Bucks (zaczęli sezon od porażki z Charlotte Hornets).

Koszykarze San Antonio otrzymali mistrzowskie pierścienie! ZOBACZ GALERIĘ

Czy Wizards awansują do play offs?
Więcej o: