NBA. Washington Wizards czekają na Arizę, ale szukają planu B

Klub Marcina Gortata chce utrzymać trzon drużyny z ostatniego sezonu. Brakującym elementem pozostaje skrzydłowy Trevor Ariza, który jeszcze nie podjął decyzji, gdzie zagra w przyszłym sezonie. Dla Wizards jest on priorytetem, ale klub już rozgląda się za potencjalnymi zastępcami.

Transferowe lato w NBA w pełni, ale też nieco w zawieszeniu. Wszyscy czekają na to, co zrobią LeBron James i Carmelo Anthony. Od ich decyzji zależy to, jak postąpi wielu innych zawodników i jaki budżet na graczy bez kontraktów będą miały kluby.

Washington Wizards ani Jamesem ani Anthonym się nie interesują, ale czekać muszą, bo od wyborów tej dwójki swoją decyzję uzależnia Trevor Ariza.

Podpisanie nowego kontraktu z Arizą jest jednym z priorytetów Wizards. Skrzydłowy był ważnym graczem dla klubu z Waszyngtonu, który po raz pierwszy od sześciu lat awansował do play-off i po ośmiu latach doszedł do drugiej rundy. 29-letni skrzydłowy w ostatnim sezonie zarabiał 7,7 mln dolarów. Teraz liczy na podwyżkę.

Jednak Wizards po przedłużeniu umowy z Marcinem Gortatem (60 mln dolarów za pięć lat gry) możliwości finansowe mają nieco ograniczone. Ośmiu zawodników z podpisanymi kontraktami pochłonie w przyszłym sezonie 58 mln dol., a właściciele klubu unikają jak ognia płacenia podatku od luksusu. W przyszłym sezonie kwota wolna od podatku ustanowiona została na poziomie blisko 78 mln dol., co oznacza, że Wizards mają około 19 mln dol. na umowy dla sześciu innych zawodników, w tym Arizy. Jeśli wydadzą więcej, podatek będą musieli zapłacić.

Wizards co prawda mogą zaoferować Arizie nieco więcej niż do tej pory, ale na pewno nie aż tyle co Gortatowi. Mówi się, że koszykarz chce zarabiać minimum 9-11 mln dolarów za sezon przy czteroletnim kontrakcie. Dla Wizards to już za dużo, a konkurenci mogą więcej.

Arizą zainteresowani są Atlanta Hawks, Los Angeles Lakers, Los Angeles Clippers i Chicago Bulls. Skrzydłowy jest też na liście życzeń Cleveland Cavaliers, o ile uda im się ściągnąć LeBrona Jamesa. Mówi się także o klubach z Teksasu - Dallas Mavericks i Houston Rockets.

Wizards zdają sobie sprawę z zainteresowania Arizą, dlatego już rozglądają się za potencjalnymi zastępcami. Klub kontaktował się z Luolem Dengiem, który przez większość kariery grał w Chicago Bulls, a sezon kończył w Cleveland Cavaliers. Na skrzydłowego Wizards może raczej nie być stać. W ostatnim sezonie zarabiał nieco ponad 14 mln dol. i raczej na znaczą obniżkę się nie zgodzi.

Co jak Wizards nie uda się podpisać kontraktu ani z Arizą ani z Dengiem? Klub interesuję się P.J. Tuckerem, Marvinem Williamsem i Brandonem Rushem. Wszyscy mają zdecydowanie mniejsze wymagania finansowe, ale i mniejsze umiejętności.

Więcej o: