Czy Putin wpływa na NBA?

Michaił Prochorow chce zarządzać z Rosji swoim klubem NBA Brooklyn Nets. Niezależnie od tego, czy przyczyną są sankcje na rosyjskich biznesmenów nakładane przez USA i Unię Europejską, czy polityczne ambicje miliardera, na zmianę musi się zgodzić liga.

- Robię wszystko, co mogę, by zarządzać klubem poprzez rosyjską firmę - cytowała poniedziałkowe słowa Prochorowa rosyjska agencja Interfax. Według Reutersa słowa miliardera były bardziej dobitne: - Rosyjska firma będzie właścicielem klubu. Nie łamiemy przepisów NBA, przeniosę klub zgodnie z rosyjskim prawem.

Zarządzanie klubem przez zagraniczną firmę to w USA rzecz bez precedensu. Prochorow, który w 2010 roku kupił 80 proc. udziałów za 200 mln dolarów, prowadzi klub poprzez zarejestrowany w stanie Delaware holding Onexim Sports and Entertainment. Przez trzy lata wartość klubu wzrosła do 780 mln dol., Nets są pod tym względem na piątym miejscu w NBA.

Przedstawiciele ligi są zaskoczeni zamiarami właściciela klubu: - Nie otrzymaliśmy żadnego wniosku o zmianę firmy zarządzającej, a w naszym biurze nie dzieje się nic, co dotyczyłoby przekazania Nets za granicę - stwierdził rzecznik ligi Mike Bass. - Śledzę politykę, lubię ją, ale nie wiem nic o tym, na kogo nakładamy sankcje, a na kogo nie. Zostawiam to Obamie i Putinowi - mówił kilka dni wcześniej menedżer Nets Billy King.

Bo właśnie z sankcjami, jakie USA i Unia Europejska nałożyły na rosyjskich urzędników i biznesmenów bliskich prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, związanych z aneksją Krymu, skojarzono poniedziałkowe słowa Prochorowa. Ale 48-letniego byłego sprzedawcę dżinsów, który fortunę wartą 10,3 mld dolarów zbił na wydobyciu i handlu stalą, sankcje na razie nie dotknęły. A Prochorow o przeniesieniu swoich firm do Rosji mówił już wcześniej.

Bo miliarder ma ambicje polityczne - w 2012 roku startował w wyborach prezydenckich i choć Putinowi nie zagroził, zebrał 8 proc. głosów. W Rosji wprowadzono wtedy przepis zabraniający rządowym urzędnikom posiadania aktywów zagranicą, a Kreml sugerował, że patriotycznie jest "stać na dwóch nogach w kraju", więc Prochorow, który założył partię Platforma Obywatelska, zaczął się do niego stosować. O przeniesieniu holdingu zarządzającego Nets wspominał już w czerwcu 2013 roku.

Ale czy to możliwe? Kilka miesięcy temu jeden z amerykańskich serwisów piszących o Nets powoływał się na anonimowego pracownika klubu, który mówił, że przerejestrowanie firmy zarządzającej klubem do innego kraju nie oznacza zmiany właściciela. Wczorajszy "New York Times" napisał jednak, że właśnie tak potraktuje ją NBA. A każda zmiana właściciela wymaga zgody przynajmniej 23 z 30 klubów.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: