NBA. Gortat trafił trzecią trójkę w karierze, Wizards ciągle bez zwycięstwa

Marcin Gortat zaliczył swoje pierwsze double-double w Washington Wizards, pod koniec pierwszej połowy trafił nawet rzut za trzy punkty, ale jego zespół przegrał trzeci mecz z rzędu. W niedzielę Wizards ulegli na wyjeździe Miami Heat 93:103 (27:33, 21:28, 16:26, 29:16).

O NBA i koszykówce tweetuje Michał Owczarek - @mikelwwa

Gortat jako środkowy z dystansu rzuca sporadycznie, dlatego każde trafienie jest wydarzeniem. Przez siedem sezonów oddał tylko 14 takich rzutów, niedzielna "trójka" była jego trzecią trafioną. Pierwszy raz rzut z dystansu Gortat trafił w barwach Orlando Magic w meczu z Cleveland Cavaliers 3 kwietnia 2009 roku. Na kolejną trójkę kibice musieli czekać blisko dwa lata - już jako zawodnik Phoenix Suns trafił za trzy w meczu z Boston Celtics (28.01.2011). W niedzielę przeciwko Heat Gortat trafił trzeci raz w karierze.

Pod koniec drugiej kwarty nadbiegającemu na wprost kosza Gortatowi piłkę podał Eric Maynor, a Polak momentalnie oddał rzut. Piłka wpadła do kosza niemal równo z syreną kończącą pierwszą połowę. Gortat uniósł w górę ręce, szeroko się uśmiechnął.

Ze swojej gry w niedzielnym meczu z Heat też mógł być zadowolony. Gortat zaliczył swoje pierwsze double-double w barwach Wizards - miał 15 punktów i 11 zbiórek (5 w ataku). Oprócz tego miał asystę, trzy straty i dwa faule. Gortat dobrze zaczął mecz, zdobył cztery z sześciu punktów Wizards, a jego zespół prowadził 6:2. Tylko przez chwilę. Heat momentalnie rzucili się do ataku - odpowiedzieli serią 14:5 i przejęli kontrolę nad meczem.

Heat wykorzystywali proste straty Wizards i błyskawicznie przechodzili do zabójczych kontr. W ataku pozycyjnym długo dzielili się piłką, aż obrona rywali popełniła błąd. A w niedzielę było ich całe mnóstwo. Gracze Heat z łatwością znajdowali wolne pozycje do rzutów i z tego korzystali. Trafili blisko 53 procent rzutów z gry, mieli aż 32 asysty przy 37 celnych rzutach!

Wielka Trójka rzuciła w sumie 69 punktów (James 25, Bosh 24 i Wade 20), a Heat trafili 11 rzutów z dystansu.

Mistrzowie NBA, którzy przegrali dwa wcześniejsze mecze, wypunktowali wszystkie słabe strony Wizards, zwłaszcza w zespołowej grze w obronie. Choć 10-punktowa wygrana nie wygląda aż tak okazale, to Heat mieli ogromną przewagę przez niemal całe spotkanie. Wizards straty zmniejszyli w czwartej kwarcie, ale walki z gospodarzami ani przez moment nie nawiązali.

Najwięcej punktów dla Wizards zdobył Bradley Beal - 19. Drugoroczniak wreszcie rzucał z lepszą skutecznością (6/14) i trafiał z dystansu (4/8). Gortat z 15 punktami był drugim strzelcem Wizards, po 13 punktów zdobyli Trevor Ariza i Martell Webster. John Wall rzucił 11 punktów i miał dziewięć zbiórek. Brazylijczyk Nene nie zagrał w drugim meczu z rzędu z powodu kontuzji lewej nogi.

Była to trzecia porażka Wizards w trzecim meczu. Koszykarze z Waszyngtonu już drugi sezon z rzędu zaczynają od bilansu 0-3. W środę Wizards zagrają na wyjeździe z Philadelphią 76ers, której w piątek ulegli 102:109.

Wszystkie wyniki:

Detroit Pistons - Boston Celtics 87:77

Miami Heat - Washington Wizards 103:93

Orlando Magic - Brooklyn Nets 107:86

Oklahoma City Thunder - Phoenix Suns 103:96

New York Knicks - Minnesota Timberwolves 100:109

Los Angeles Lakers - Atlanta Hawks 105:103

Więcej o: