Finały NBA. Manu Ginobili: Jestem rozbity. Nie wiem, jak znajdziemy energię

- Byliśmy tak blisko zwycięstwa. Będę o tym myślał przez całą noc - mówił załamany Manu Ginobili po szóstym meczu finałów NBA, w którym San Antonio Spurs przegrali po dogrywce z Miami Heat 100:103 i o mistrzowskim tytule przesądzi siódmy mecz w czwartek.

Spurs mieli 13 punktów zaliczki w trzeciej kwarcie, ale całą przewagę roztrwonili w czwartej kwarcie. Jednak akcje Tony'ego Parkera i Manu Ginobiliego pozwoliły im znów odskoczyć - na pięć punktów 28 sekund przed końcem, ale Heat dzięki trójkom LeBrona Jamesa i Ray'a Allena doprowadzili do dogrywki, w której to oni byli lepsi.

- Byliśmy tak blisko zwycięstwa. Będę o tym myślał przez całą noc. Jestem rozbity. Nie wiem, jak znajdziemy energię - powiedział Ginobili, który rzucił dziewięć punktów, miał cztery zbiórki i trzy asysty, ale też aż osiem strat.

- Brakowało mi pewności siebie, do tego doszły jeszcze straty. Przez to czuję się okropnie - dodał Argentyńczyk, po którego błędach w końcówce dogrywki Heat wygrali mecz numer sześć.

- Z Manu będzie wszystko w porządku. Odpoczniemy 48 godzin, obejrzymy wideo, dobrze przygotujemy się do kolejnego meczu - mówił spokojnie Tim Duncan, który rzucił 30 punktów i miał 17 zbiórek.

Zapytany o to, dlaczego jego zespół roztrwonił 13 punktów przewagi, a potem nie był w stanie wykończyć Heat, odparł w swoim stylu: Nie wiem, co się wydarzyło w czwartej kwarcie i dogrywce. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy naszej szansy.

Decydujący mecz finałów NBA w nocy z czwartku na piątek o godz. 3. Transmisja w Canal+ Sport HD.

Więcej o: