NBA. Lakers przegrali bitwę o LA, przegrają bitwę o play-off?

Los Angeles Lakers zawodzą od początku sezonu, ale ciągle mają szanse na grę w play-off. Co musi się stać, by 16-krotni mistrzowie NBA znaleźli się w czołowej ósemce zachodu i kto trzyma kciuki za ich porażkę?

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na smartfony

Do końca sezonu zasadniczego pozostało dziewięć dni. Walka o ósme, ostatnie premiowane awansem do play-off, miejsce będzie toczyć się do ostatniego spotkania. Po niedzielnej porażce w derbach Los Angeles z Clippers, Lakers spadli na dziewiąte miejsce na zachodzie. Przed nimi są Utah Jazz, którzy mają jedno zwycięstwo więcej, ale i jeden mecz rozegrany więcej. To z nimi stoczą główną batalię o przedłużenie sezonu.

Lakers w play-off zagrają tylko wtedy, jeśli będą mieć lepszy bilans niż Jazz. W przypadku, gdy oba zespoły będą miały tyle samo zwycięstw i porażek, wyżej będą koszykarze z Utah, bo w sezonie wygrali dwa z trzech meczów z Lakers.

Dla koszykarzy z Los Angeles sprawa jest prosta - muszą wygrać o jeden mecz więcej niż Jazzmani. Do końca sezonu mają pięć spotkań. Na początek Lakers zmierzą się z outsiderami - New Orleans Hornets i Portland Trail Blazers, a później zaczynają się schody - sezon zakończą starciami z będącymi przed nimi Golden State Warriors, San Antonio Spurs i Houston Rockets.

Lakers kalkulować już nie mogą. Nieważne, czy rywale odpuszczą ostatnie starcia sezonu, by dać odpocząć swoim liderom przed play-off, czy wystąpią w najsilniejszych składach. Tylko zwycięstwa mogą podtrzymać ich na powierzchni. Jeśli Jazzmani wygrają cztery mecze, to bez względu na to, co zrobią Lakersi, zagrają w play-off.

Jazz mają przed sobą jeszcze cztery mecze. Zagrają kolejno z walczącymi o najlepszy bilans na zachodzie Thunder, dwukrotnie z niewalczącą już o nic Minnesotą Timberwolves, a sezon zakończą starciem z pewnymi już gry w play-off Memphis Grizzlies.

Suns trzymają kciuki za potknięcie Lakers

Phoenix Suns szanse na play-off stracili już dawno. Zespół Marcina Gortata jest zdecydowanie najsłabszym w Konferencji Zachodniej (bilans 23-54), przegrał dziewięć ostatnich meczów z rzędu i sezon ma tak naprawdę skończony. Suns na poprawieniu pozycji w tabeli już nie zależy - im gorszy będą mieć bilans, tym mają większe szanse na wybór z wysokim numerem w tegorocznym drafcie, a tym samym mogą pozyskać lepszego zawodnika.

Ale Suns będą w tym sezonie wybierać w pierwszej rundzie draftu aż dwóch zawodników. Na mocy zeszłorocznej wymiany typu sign and trade Suns opuścił Steve Nash, a drużyna z Phoenix otrzymała pieniądze oraz prawa do wyborów w drafcie. Jeśli Lakers zajmą dziewiąte lub gorsze miejsce i nie zagrają w play-off, ich wybór w pierwszej rundzie przypadnie Suns. Jeśli drużyna z LA zagra w play-off, Suns dostaną wybór z numerem 30. należący do Miami Heat. To, który wybór trafi w ręce Suns, zależy od Lakers i od Jazz.

Więcej o: