NBA. Michael Jordan kończy 50 lat - zobacz najwspanialsze momenty jego kariery [WIDEO]

Jest jedną z największych gwiazd nie tylko ligi NBA i nie tylko koszykówki. Michael Jordan, legenda światowego sportu, który u schyłku XX wieku poruszał wyobraźnię milionów ludzi i wciąż w niej pozostaje, obchodzi w niedzielę 50. urodziny. Z tej okazji przedstawiamy najwspanialsze momenty jego kariery...

Pierwszy tytuł mistrza NBA

Siedem lat po rozpoczęciu kariery w najlepszej lidze świata Jordan zdobył swój pierwszy upragniony pierścień w 1991 roku. W finale konferencji wschodniej Chicago Bulls zmierzyli się z Detroit Pistons. Mimo że "Bad Boys" mieli w swoim składzie takie gwiazdy, jak Isiah Tomas i Joe Dumars, to przegrali 0:4, w ostatnim meczu schodząc z parkietu bez pogratulowania rywalom.

W finałach z Lakers 27-letni Jordan kontynuował wyśmienitą dyspozycję, prowadząc Chicago do zwycięstwa 4:1 i notując średnio 31,2 punktu, 11,4 asysty i 6,6 zbiórki na mecz. Za te osiągnięcia przyznano mu także pierwszy z sześciu tytułów MVP finałów.

 

"The Shot" na wagę awansu

W 1989 roku Chicago walczyło z Cleveland Cavaliers o awans do drugiej rundy fazy play-off. Przy stanie 2:2 na trzy sekundy przed końcem meczu gospodarze prowadzili 100:99 i piłkę z boku mieli Bulls. Jordan, mimo że był kryty przez dwóch zawodników, dostał piłkę, wykonał szybki zwód i uciekł będącemu najbliżej niego Craigowi Ehlo. Ten próbował jeszcze zablokować rzut, jednak MJ ze stoickim spokojem trafił słynny "The Shot" z półdystansu, który dał jego drużynie awans.

Mimo że Bulls polegli później w finale konferencji z Pistons, do dziś rzut ten uznawany jest za jeden z najbardziej niesamowitych w całej historii NBA.

 

"The Shot" - wersja akademicka

Jordan stał się gwiazdą już w rozgrywkach NCAA, gdy w 1982 roku poprowadził drużynę z Północnej Karoliny do drugiego tytułu w historii uczelni. W decydującym momencie finału Jordan dostał piłkę na skrzydle i trafił z półdystansu, ustalając wynik spotkania na 63:62. W pokonanej ekipie Georgetown grał wówczas Patrick Ewing, z którym MJ toczył później równie zacięte boje podczas batalii Bulls z Knicks w NBA.

 

"Mecz z grypą"

Większość ludzi, gdy ma grypę, po prostu kładzie się do łóżka, bierze leki i stara się zbić gorączkę. Gdy grypa przydarzyła się Jordanowi, zagrał 44 minuty w piątym meczu finałów w 1997 roku. "Jego Powietrzność" zdobył 38 punktów, walnie przyczyniając się do zwycięstwa 90:88 i ustalenia stanu rywalizacji na 3:2. Całą serię Bulls wygrali 4:2, jednak to właśnie piąty mecz w Salt Lake City zadecydował o losach tytułu.

Pod koniec tego spotkania kibice mogli obejrzeć niezwykle wymowną scenę, gdy wyczerpany Jordan padł w ramiona Scottiego Pippena. MJ zrobił wówczas wszystko, by wygrać swój piąty mistrzowski tytuł.

 

Ostatni rzut Jordana

Nie był to oczywiście ostatni jego rzut w NBA, jednak ostatni w barwach Chicago Bulls i ostatni rzut ostatniego meczu o ostatni tytuł w karierze MJ. Jest to jeden z najbardziej spektakularnych momentów w historii ligi, tak bardzo charakterystyczny dla największej gwiazdy w dziejach koszykówki.

Na 20 sekund przed końcem meczu nr 6, gdy Bulls prowadzili w serii 3:2, a w meczu przegrywali 85:86, Jordan przejął piłkę pod własnym koszem, przekozłował ją przez całe boisko i zrobił TO! Na półdystansie krył go Bryon Russell, jednak MJ wykonał ten charakterystyczny zwód, popychając jednocześnie lekko rywala, który upadł na parkiet. Po zmianie kierunku kozłowania Jordan błyskawicznie wyszedł w powietrze i trafił, zdobywając tym samym 45. punkt w meczu.

 

Był to jego szósty tytuł w karierze (trzeci po powrocie) i szósty tytuł MVP finałów. Po trzech latach wrócił jeszcze do gry w barwach Washington Wizards, z którymi nie zdołał jednak choćby raz awansować do play-off.

Kosmiczny Mecz

Podsumowanie najwspanialszych momentów kariery Michaela Jordana nie byłoby kompletne bez tego jednego meczu, który rozegrał na wielkim ekranie. W 1996 roku wraz z Buggsem Bunnym i resztą ekipy Looney Tunes MJ musiał stawić czoła drużynie kosmitów, którzy ukradli talent pięciu innym czołowym koszykarzom NBA. W ostatnich sekundach spotkania Jordan zdobył punkty, robiąc wsad z kilku metrów, mimo że "wisiało na nim" dwóch rywali.

Film okazał się wielkim sukcesem, także dzięki wspaniałemu połączeniu świata animowanego ze światem rzeczywistym. Jordan stał się tym samym pierwszym koszykarzem NBA, który został gwiazdą filmową, jeszcze na długo zanim na wielkim ekranie zadebiutował Shaquille O'Neal.

 
Więcej o: