NBA. Czy Lakers się lubią?

Gwiazdozbiór z Los Angeles przegrywa, a obok pytań o słabą defensywę i ustawienie ataku pojawiają się pozasportowe - o relacje międzyludzkie. - Musimy grać tak, jakbyśmy się lubili - mówi Dwight Howard.

Środkowy Lakers zaczął temat po piątkowej porażce w prestiżowych derbach Hollywood z Los Angeles Clippers. - Po ich zachowaniu widziałeś, że mają prawdziwą radochę z tego, że mogą ze sobą grać - stwierdził Howard w sobotę. - My musimy nad tym pracować - dodał.

Przyczynkiem do rozstrząsania atmosfery w zespole, który mając w składzie Kobe'a Bryanta, Howarda, Pau Gasola i Steve'a Nasha, miał olśnić ligę, a na razie zawodzi, była akcja z meczu z Clippers, kiedy rezerwowy Jordan Hill skręcił nogę i upadł na parkiet, zwijając się z bólu, a nie podszedł do niego żaden z kolegów z drużyny.

- Myślę, że to taki lapsus. Niezamierzony przypadek. Zauważyliśmy to i już omówiliśmy na treningu - mówił trener Lakers Mike D'Antoni. Tłumaczył, że widoczny brak porozumienia na boisku np. między Nashem i Howardem wynika z tego, że nie dość, że obaj spotkali się w nowej dla nich drużynie, to jeszcze walczyli z kontuzjami i nie mieli kiedy się zgrać. Dzień później Lakers mierzyli się u siebie z Denver Nuggets - w pierwszej kwarcie w ataku grali ładnie i skutecznie, rzucili 26 punktów. Stracili jednak 34, a mecz przegrali 107:112. Na Zachodzie zajmują dopiero 11. miejsce, ich bilans to 15 zwycięstw i 18 porażek.

Po porażce z Nuggets wiele mówiło się o słabej obronie (Lakers są w gronie ledwie sześciu drużyn, które dają sobie rzucać przeciętnie ponad 100 punktów na mecz), ale wrócił też temat różnych fal, na jakich nadają zawodnicy. - Złość pozwoli nam się zagotować, czuję, że to się zaczyna dziać - mówił nienawidzący porażek, szalenie ambitny Bryant. - Czasem, jak próbujesz za bardzo, to nic ci nie wychodzi. Potrzebujemy ciszy i spokoju - tłumaczył Howard.

Lakers grają słabo, ale Phoenix Suns jeszcze gorzej. Porażka 81:92 z Memphis Grizzlies była siódmą w ostatnich ośmiu meczach drużyny Marcina Gortata. Polski środkowy zdobył 12 punktów i miał osiem zbiórek. Był jednym z ledwie dwóch graczy Suns, którzy zdołali zdobyć 10 punktów. Suns mają bilans 12-23 i na Zachodzie gorsi od nich są tylko New Orleans Hornets (8-25).

Więcej o: