Finał NBA. Igrzyska LeBrona Jamesa

- Michael stał się lepszym graczem po zdobyciu pierwszego tytułu i tak samo będzie z LeBronem. Doświadczymy LeBronmanii, jakiej jeszcze nie było - powiedział Magic Johnson po tym, jak LeBron James poprowadził Miami Heat do mistrzostwa.

Ole, ole, ole, ola! Trybuna Kibica zawsze pełna

James, który na okładce "Sports Illustrated" znalazł się zanim skończył 18 lat, którego nazwano "Wybrańcem", zanim zagrał pierwszy mecz w NBA, który wielką gwiazdą ligi jest od lat, swój pierwszy tytuł zdobył późno, ale w wielkim stylu. W czwartek zdobył 26 punktów, miał 13 asyst i 11 zbiórek, a Heat pokonał Oklahoma City Thunder 121:106. W całej rywalizacji - aż 4-1.

- Spełniło się moje marzenie, to najlepsze uczucie, jakiego doświadczyłem. Po dziewięciu latach od kiedy trafiłem do ligi, wreszcie mogę powiedzieć, że jestem mistrzem - mówił James. Słowa typowe dla zwycięzców, ale w jego przypadku szczególne.

Do czwartku w amerykańskiej kulturze zwycięzców James był nikim - przegrywał najważniejsze mecze, był w nich, jak w zeszłorocznym finale z Dallas Mavericks, niewidoczny. A od 2010 roku - nienawidzony.

Wówczas, po kolejnym przegranym sezonie z Cleveland Cavaliers, LeBron się poddał - nie przedłużył kontraktu z macierzystym klubem, odebrał mu możliwość wymiany siebie za innych zawodników, a decyzję o odejściu ogłosił na antenie ESPN w specjalnie wyreżyserowanym programie.

Słowa o "przenoszeniu talentów na plaże Florydy" przeszły do słownika popkultury tak, jak termin "Decyzja". James w Miami stworzył ligową drużynę marzeń z dwoma innymi gwiazdorami i zanim wyszedł na parkiet, zapowiedział zdobycie hurtowej ilości tytułów. Kiedy rok temu przegrał z Mavericks, jego wyszydzanie sięgnęło zenitu, choć już wcześniej właściciel Cavaliers Dan Gilbert nazwał Jamesa tchórzem, zdrajcą, egoistą i narcyzem. W Cleveland palono jego kukły, z wieżowców zrzucano reklamy. To wtedy powstała uaktualniana do dziś strona Ihatelebronjames.com.

Miami Heat stał się najbardziej nielubianym klubem w Ameryce, w tegorocznym finale, według internetowych sond, kibicowała mu tylko Floryda i stan Waszyngton, skąd cztery lata temu wynieśli się dzisiejsi Oklahoma City Thunder - finałowi rywale Jamesa.

- Jest krytykowany za wszystko, nawet wtedy, kiedy wykonuje dobre podanie, ale kolega z drużyny pudłuje - mówi o Jamesie Doc Rivers, trener Boston Celtics. - Nie znam sportowca, który byłby pod taką presją obserwatorów.

Ale James się zmienił. Zeszłoroczna porażka nim wstrząsnęła. W lecie gwiazdor spotkał się z byłym znakomitym środkowym NBA Hakeemem Olajuwonem na prywatnych treningach. Olajuwon poradził mu, by częściej rozgrywał akcje tyłem do kosza wykorzystując swoją siłę, ale przede wszystkim był sobą.

James przesłanie zrozumiał: - Wcześniej chciałem udowodnić swoją grą, że ludzie się mylą, zamiast po prostu grać i próbować czerpać z tego radość.

Inaczej niż rok temu James nie składał deklaracji na Twitterze, nie wykonywał na boisku buńczucznych gestów. Skupił się na czytaniu książek: w trakcie play-off pochłonął "Igrzyska śmierci", młodzieżową trylogię z gatunku science fiction, "Rozkodowanego", czyli historię rapera Jay-Z oraz autobiografię Jerry'ego Westa, znakomitego koszykarza, którego sylwetka jest w logo NBA.

- Czytając, skupiałem się na czymś innym niż koszykówka. Uwalniałem umysł, czułem się dobrze - mówił w trakcie finałów. - Presja? Tym razem jej nie czułem. Jest zupełnie inaczej niż rok temu - dodawał.

Heat wygrał finał 4-1, ale rywalizacja była bardziej zacięta niż na to wskazuje wynik. Szczególnie w meczach nr 2 i 3, które Thunder przegrywał nieznacznie, po zaciętych końcówkach, w których decydowały pojedyncze akcje. Młody zespół z Oklahoma City ma świetnych graczy - Kevina Duranta, Russella Westbrooka czy Jamesa Hardena - którym brakuje doświadczenia. Grali nierówno, w kluczowym momentach podejmowali złe decyzje.

- Ona bardzo boli - mówił po porażce Durant, którzy trzy razy z rzędu wygrywał klasyfikację strzelców NBA. - Awansowaliśmy do finału, co już było dla nas sukcesem, lecz nie chcieliśmy na tym poprzestać. No, ale przegraliśmy. Jest ciężko.

Schodząc z boiska Durant i jego zespół wyglądał bardzo podobnie, do Jamesa i Heat sprzed roku. Niewykluczone, że do rewanżu dojdzie w przyszłym sezonie. Choć jeśli spełni się przepowiednia Magica Johnsona, że mistrz James będzie jeszcze lepszy, to tytuł może pozostać w Miami.

LeBron James świętuje pierwsze w karierze mistrzostwo NBA

Więcej o: