NBA. Wielki pościg Sixers! Znów pokonali Celtics

Koszykarze Philadelphii 76ers odrobili 18-punktową stratę i w meczu numer cztery wygrali z Boston Celtics 92:83. W rywalizacji do czterech zwycięstw jest remis 2:2.

Celtics zaczęli mecz fenomenalnie - rzucili pierwsze 14 punktów w meczu, po czterech minutach prowadzili 14:0, a do przerwy mieli 15-punktową zaliczkę (46:31), a w pewnym momencie prowadzili nawet 18 punktami.

- Walczcie! Do końca meczu jest jeszcze sporo czasu. Musimy po prostu trochę się uspokoić - mówił w przerwie swoim koszykarzom trener 76ers Doug Collins. Posłuchali.

Dzięki świetnej grze w drugiej połowie Sixers straty odrobili z nawiązką. Już na początku czwartej kwarty doszli rywali na punkt, a 1:22 przed końcem po rzucie Andre Iguodali nad Ray'em Allenem wyszli na prowadzenie 85:83, a chwilę później Iguodala trafił za trzy i przewaga wzrosła do pięciu punktów. Celtics punktów już nie zdobyli, a Sixers pewnie wykonywali rzuty wolne. Mecz zakończyli serią dziewięciu punktów z rzędu, wygrali 92:83 i w serii do czterech zwycięstw jest remis 2-2.

- Mieliśmy ich już w garści, powinniśmy ich wykończyć, ale tak się nie stało. To strasznie rozczarowujące - mówił po meczu Kevin Garnett, który zagrał najsłabszy mecz w play-off . Trafił tylko trzy z 12 rzutów z gry, miał dziewięć punktów i 11 zbiórek i aż siedem strat. 24 punkty dla Celtics zdobył Paul Pierce, a 15 punktów i 15 asyst miał Rajon Rondo.

Najwięcej punktów dla Sixers rzucili Iguodala i Evan Turner - po 16. Lou Williams 13 ze swoich 15 punktów zdobył po przerwie, a rezerwowi Sixers wypunktowali ławkę Celtics aż 44:12. - Po prostu walczymy, to nasz znak rozpoznawczy - mówił trener Collins.

Mecz numer pięć w poniedziałek.

Te buty wywołały szał w USA. Zobacz najważniejsze modele jordanów (ZDJĘCIA)

Więcej o: