NBA. Celtics minimalnie lepsi od Sixers. Rondo błyszczał

Rajon Rondo zaliczył triple-double, a jego Boston Celtics minimalnie pokonali Philadelhpię 7ers (92:91) w pierwszym meczu półfinału Konferencji Wschodniej.

Rondo miał 13 punktów, 17 asyst i 12 zbiórek, a jego Celtics w czwartej kwarcie odrobili 10 punktową stratę i po serii punktowej 23:7 na 1:18 minuty przed końcem wyszli na sześciopunktowe prowadzenie. Sixers po czterech punktach z rzędu Jrue Holiday'a na trzy sekundy przed końcem przegrywali już tylko punktem (92:91), ale w ostatniej akcji nie byli w stanie sfaulować Rondo, który uciekł z piłką pod własny kosz aż rozbrzmiała kończąca mecz syrena.

- Po prostu czułem, że będę w stanie uciec przed nimi. Powiedziałem trenerowi, że wezmę piłkę i wykorzystam swoją szybkość - powiedział Rondo, dla którego było to już ósme triple-double w play-off.

Oprócz Rondo świentnie zagrał także Kevin Garnett. 36-letni podkoszowy rzucił 29 punktów (najwięcej w sezonie) i miał 11 zbiórek.

- Jesli oglądałeś nas przez cały sezon, to wiesz, że w meczu numer dwa zrobimy wszystko, by wygrać - powiedział trener Sixers Doug Collins. Najwięcej punktów dla jego zespołu rzucił Andre Iguodala (19), a Evan Turner miał 16 punktów i 10 zbiórek.

Sixers są dopiero piątą drużyną w historii, która awansowała do drugiej rundy play-off po wyeliminowaniu zespołu rozstawionego z numerem pierwszym. Gracze z Filadelfii w sześciu meczach z faworyzowanymi Chicago Bulls, którzy przez większość serii grali bez kontuzjowanych gwiazd - Derricka Rose'a i Joakima Noaha. Do drugiej rundy awansowali po raz pierwszy od 2003 roku. Choć z Celtics wygrali w sezonie zasadniczym dwa z trzech meczów, faworytami są wyżej rozstawieni koszykarze z Bostonu.

Mecz numer dwa w poniedziałek w Bostonie. Kolejne dwa spotkania w Filadelfii.

O zwycięstwie zadecyduje siódmy mecz. Grizzlies - Clippers ?

W finale wschodu zagrają:
Więcej o: