NBA. Jak Marcin Gortat wybiera się na mecz gwiazd

Polak jest w życiowej formie, ale na rozpoczynający się w piatek weekend gwiazd w Orlando pojedzie w roli gościa. - Potrzebuję dwóch lat dominacji pod koszem i dobrych statystyk, by zostać uznanym za centra z krwi i kości. Jestem w stanie osiągnąć poziom meczu gwiazd - mówi.

Co redaktorzy robią w pracy, gdy nie piszą? Sprawdź na Facebook/Sportpl ?

Pod względem statystyk i poziomu gry w ostatnich tygodniach Gortat do meczu gwiazd pasuje - w lutym jest w życiowej formie, w czterech kolejnych meczach zdobywał ponad 20 punktów, co nie udało mu się nigdy. Ani w juniorach ŁKS, ani w niemieckim klubie z Kolonii, ani w Orlando Magic, ani w reprezentacji Polski. Na dodatek Gortat trafiał w tych czterech spotkaniach aż 62 proc. rzutów z gry i miał po 13,2 zbiórki.

Do reprezentowania drużyny Zachodu zabrakło Gortatowi uwielbienia kibiców, którzy Polaka rzemieślnika nie cenią tak jak efektownego Andrew Bynuma z Los Angeles Lakers. To on został wybrany przez fanów do piątki Zachodu, Gortat mógł liczyć na powołanie do grona rezerwowych od trenerów. Tu jednak przeszkodą była słabość jego drużyny - Phoenix Suns są trzecim najgorszym zespołem Zachodu, a z takich ekip koszykarzy do meczu gwiazd się nie powołuje.

Gortat o tyle nie żałuje, że - jak przyznawał w rozmowie z amerykańskimi dziennikarzami - po ostatnim natężeniu meczów Suns fizycznie doszedł do ściany i przyda mu się odpoczynek. Gortat do Orlando jednak poleciał - w mieście, gdzie zaczynał karierę w NBA, ma dom, do którego zresztą zaprosił kibica z Polski. Zwycięzca aukcji w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy za 61 tys. wygrał pobyt w Orlando w roli gościa Gortata, wejściówkę na meczu gwiazd i pełnienie funkcji reportera Gortat TV, która niedawno wystartowała.

A w Orlando na główną atrakcję wyrasta nie konkurs wsadów, nie mecz Wschód - Zachód, ale zmodyfikowane spotkanie debiutantów, w którym zagra niesamowity Jeremy Lin - najnowsza gwiazda NBA. Koszykarz, który jeszcze miesiąc temu spał na kanapie u brata, licząc na jakikolwiek występ na boisku, teraz prowadzi do zwycięstw New York Knicks, zdobywając ponad 20 pkt na mecz.

Lin zagra - m.in. obok zwycięzcy zeszłorocznego konkursu wsadów Blake'a Griffina i hiszpańskiego debiutanta Ricky'ego Rubio - w drużynie Shaqa przeciwko zespołowi Charlesa Barkleya. Byłe megagwiazdy, dziś znani komentatorzy TNT, podzielili między siebie najlepszych debiutantów i drugoroczniaków z NBA.

Mecz gwiazd z Orlando transmitować będzie Canal+ Sport w piątek (mecz debiutantów od 2.45), sobotę (konkursy od 1.45) i niedzielę (mecz Wschód - Zachód od 0.15).

Linomania na trybunach, w sklepach, restauracjach... [ZDJĘCIA]

Więcej o: