NBA. Rewolucja w Los Angeles: Lakers w cieniu Clippers?

Przejście Chrisa Paula do Clippers, gdzie czołowy rozgrywający NBA stworzy duet z Blakiem Griffinem, przy jednoczesnych niepowodzeniach transferowych Lakers sprawia, że w Los Angeles może dojść do rewolucji. Clippers nie tylko mają szansę na skuteczniejszą sportową rywalizację z rywalem zza miedzy, ale będą konkurować z nim na popularność.

Blake Griffin zbiera piłkę i szybko podaje ją do Chrisa Paula. Ten wyprowadza kontrę, na połowie boiska mija rywala ładnym zwodem, podaje do ustawionego na skrzydle Mo Williamsa. Szybki rzut za trzy, publiczność czeka na kosz. Piłka trafia w obręcz, ale potężnym wsadem dobija ją Griffin. Staples Center szaleje, Paul przybija piątkę z Griffinem. Showtime w wykonaniu Clippers!

Clippers?!

Tak, to wciąż koszykarskie science fiction. Ale takie, które już niebawem może się sprawdzić.

Pozyskując z New Orleans Hornets Chrisa Paula Clippers zdobyli czołowego rozgrywającego ligi - wszechstronnego, efektownego, doświadczonego już w bojach w play-off. Idealnego, by stworzyć obiecujący, efektowny duet z gladiatorem Blakiem Griffinem.

Czy rewolucja w składzie Clippers stworzy z nich klasową drużynę już w tym sezonie - nie wiadomo. Ale Clippers najwyraźniej idą w górę, podczas gdy obecna kondycja Lakers pozwala stawiać znaki zapytania - czy utytułowany klub włączy się jeszcze do walki o tytuł?

Stawianie Clippers i Lakers na równi, czy to pod względem sportowym czy jeśli chodzi o popularność, jest ryzykowne, ale w tej chwili uzasadnione. Lakers mają wielkiego Kobe Bryanta i świetnego Pau Gasola, ale podkreślając ich klasę nie można nie zauważyć, że ekscytacja tymi graczami mija. Gra Andrewa Bynuma wciąż nie dorównuje potencjałowi tego gracza. World Metta Peace? Pokój z nim, ale spektakularna gra już nie.

Lakers stracili też ostatnio wielkiego trenera Phila Jacksona, wszechstronnego skrzydłowego Lamara Odoma, którego odejście - wymuszone przez gracza - nie wpłynęło dobrze na atmosferę w drużynie. W Lakers nie ma też skocznego Shanona Browna, który często podrywał zespół. Nowi gracze? Josh McRoberts. Nie znacie? No właśnie.

Ratunek dla Lakers to Dwight Howard. Najlepszy w lidze środkowy Orlando Magic, o którym wiadomo, że chciałby zmienić klub. Idąc do Lakers poszedłby śladami Shaqa, fundamentu trzech mistrzowskich tytułów. Ale w tej chwili na rychły transfer Howarda się nie zanosi.

Lakers to wciąż wielkie tradycje - 16 mistrzowskich tytułów na koncie, z czego pięć w ostatnich 12 sezonach. W złocie i purpurze grały najbardziej znane gwiazdy w historii ligi - od człowieka-logo Jerry'ego Westa, zdobywcy 100 punktów w jednym meczu Wilta Chamberlaina, najskuteczniejszego strzelca w historii Kareema Abdula-Jabbara, magicznego Earvina Johnsona, wielkiego Shaquille'a O'Neala, po Kobe Bryanta, gracza najbliższego Michaelowi Jordanowi. Z pierwszych rzędów trybun oglądają ich celebryci z Jackiem Nicholsonem czy muzykami Red Hot Chili Peppers na czele.

Clippers? Ledwie siedem występów w play-off, tylko jeden sezon z dodatnim bilansem w ostatnich 18 latach. Gwiazdy? Odnotować warto tylko Billa Waltona, choć ten akurat w Clippers wyróżniał się tylko kontuzjami. Najlepiej grał wcześniej w Portland Trail Blazers i później w Boston Celtics.

Lakers są ikoną ligi, a Clippers jednym z jej z najbardziej pechowych i nieudolnie zarządzanych klubów. "Sports Illustrated" w 2000 roku umieścił na okładce zdjęcie trzech zawstydzonych fanów Clippers z papierowymi torbami na głowach i podpisem "Najgorszy klub w historii".

Wygląda na to, że teraz może się to zmienić.

Który zespół z Los Angeles jest obecnie ciekawszy?