Małgorzata Dydek nie żyje. "Karl Malone ją uwielbiał"

- W Salt Lake City ją kochali. Karl Malone ją uwielbiał i często zapraszał do siebie na grillowanie. Była gwiazdą, a jednocześnie osobą skromną - wspomina w rozmowie ze Sport.pl Małgorzatę Dydek Kamil Krzaczyński, fotoreporter, który obserwował początki kariery koszykarki w USA.

- Kiedy w 1998 roku pojawiła się informacja, że Gosia została wybrana przez Utah Starzz z numerem 1 draftu, nie mogłem się doczekać spotkania z nią. Nie znałem jej wcześniej, ale czułem, że to może być wyjątkowa znajomość. Pamiętam, jak zaczęliśmy rozmawiać w szatni po jej pierwszym meczu. Okazało się, że zostaliśmy przyjaciółmi - wspomina Krzaczyński, polski fotoreporter, który na przełomie wieków studiował i pracował w Salt Lake City.

- To była cudowna przyjaźń. Zawsze chciałem mieć starszą siostrę i ona taką osobą się dla mnie stała. Nie mogę się pogodzić z jej śmiercią. Jest mi strasznie przykro. Ciężko zebrać myśli. Wyciągam teraz nasze wspólne zdjęcia, staram się przypomnieć konkretne sytuacje.

- Pierwsze miesiące w USA Gosia przeżyła bardzo dobrze - na początku była z nią Kasia, a potem miała mnie - wspomina Krzaczyński. - Jako Polak mieszkający w USA, starałem się pomagać jej w codziennych sprawach, jeśli Gosia miała jakiś problem.

Małgorzata Dydek nie żyje - wspomnienie

Malone ją uwielbiał

- W Salt Lake City ją kochali. Karl Malone ją uwielbiał i często zapraszał do siebie na grillowanie - mówi fotoreporter. - Była gwiazdą, a jednocześnie osobą skromną. Nie odmawiała autografów, pamiętam sytuacje, w którym ja już chciałem wyjść z hali po meczu, a Gosia wciąż podpisywała kartki i pozowała do zdjęć.

- Była fantastycznym przyjacielem, zawsze była chętna do rozmowy na każdy temat, słuchała, doradzała, pomagała. Dzięki Gosi poznałem koszykarki grające na przełomie wieków w Starzz i nie pamiętam osoby, która by jej nie lubiła.

Na jedzenie do Gochy

- Dziewczyny zawsze ją wspierały, kochały, po meczach całą grupą chodziły na kolację, albo do klubu, żeby się rozerwać. Gosia zawsze była duszą towarzystwa, to wokół niej wszystko się kręciło. Pamiętam gotowanie u niej - Gosia uwielbiała spaghetti, było nawet takie hasło po treningach: "Co robimy? Do Gochy na jedzenie!". Tam było zawsze tak domowo, pysznie, fajnie - wspomina Krzaczyński.

- Śledzę to, co się dzieje na Facebooku wśród koszykarek, które grały z Gosią w Utah na początku jej kariery w USA. Dramat, żałoba, nikt nie może w to uwierzyć - kończy.

Dydek, najsłynniejsza polska koszykarka, grała w amerykańskiej WNBA w latach 1998-2003 i 2005-07. Karierę zakończyła w 2008 roku. W piątek, tuż po północy, zmarła w szpitalu w Brisbane tydzień po tym, jak straciła przytomność z powodu zatrzymania akcji serca.

Małgorzata Dydek - kariera na zdjęciach

 

Małgorzata Dydek ? nie żyje