Cegłą do kosza: Animator restaurator

Siarka, także za sprawą Pyszniaka, wniosła do TBL folklor typowy dla lig niższych i jakkolwiek jako klub i drużyna pod pewnymi względami od konkurencji odstaje, to jednak pracę Pyszniaka - jeden z moich rozmówców znakomicie określił go mianem "animatora tarnobrzeskiej koszykówki" - docenić trzeba - pisze Łukasz Cegliński z "Gazety Wyborczej".

Marko Brkić i Bartosz Bochno trafili superważne rzuty w ostatnich sekundach czwartej kwarty i dogrywki w Poznaniu i PGE Turów Zgorzelec wygrał 72:71 mecz z PBG Basket, który do przerwy wydawał się rozstrzygnięty na korzyść poznaniaków (prowadzili 40:20).

Walter Hodge 10 sekund przed końcem trafił nad trzema rywalami i Zastal Zielona Góra przerwał serię trzech porażek, pokonując 74:73 Kotwicę Kołobrzeg.

Lider Tauron Basket Ligi Energa Czarni Słupsk w przełomie drugiej i trzeciej kwart miał zryw 22:0, czym zdruzgotał koszykarzy Anwilu Włocławek i zepsuł debiut ich nowego trenera Emira Mutapcicia.

O tych meczach i ich bohaterach dyskutujemy w blogach i na forach, te mecze - co istotne - mogliśmy obejrzeć w sobotę na Plk.pl i w TVP Sport.

Niewiele mówi się natomiast o Siarce Tarnobrzeg, która na peryferiach TBL przegrała dziewiąty mecz z rzędu - 84:98 z niewiele lepszym ostatnio AZS Koszalin - i jedną nogą jest już z powrotem w I lidze.

Na szerszą analizę grę beniaminka szkoda miejsca - przez Tarnobrzeg przewinęło się przed sezonem kilkunastu koszykarzy, a skład i tak jest źle dobrany. Rozgrywający Stanley Pringle nie za bardzo umie rozgrywać (tylko jedna asysta w ostatnich czterech spotkaniach!), środkowy Louis Truscott nie potrafi grać tyłem do kosza, grupa Polaków dobre mecze miewa, ale bliżej jej do I ligi niż TBL.

Zrozumiał to już Michał Baran, który poprosił o zwolnienie go z klubu, by wrócić klasę niżej, gdzie był solidnym rozgrywającym. Trudną sytuację Siarki rozumie też Zbigniew Pyszniak - trener, a zarazem prezes klubu, któremu - jako koszykarskiej ostoi Tarnobrzegu - w równym stopniu należą się regularne brawa za to, że Siarka jest w TBL, co gwizdy za to, że zespół osiąga tak słabe wyniki.

- Źle wybierałem zawodników, ale dla mnie to też pierwsze starcie z ekstraklasą. Teraz byłbym cwańszy - mówi Pyszniak. I dodaje to, co wyczuć było dość łatwo: - Nie jestem zawodowym trenerem. Prowadzę drużynę, bo lubię, dla przyjemności, satysfakcji, udowodnienia czegoś. I już się sprawdziłem, bo do ekstraklasy awansowałem.

Pyszniak mówi, że mimo dwóch stanowisk pobiera z klubu jedną pensję, i zapowiada, że jeśli ktoś przejmie od niego klub, to on może odejść z dnia na dzień. Z Siarki, a nie z Tarnobrzegu, bo w tym mieście pochodzący z Kętrzyna Pyszniak osiadł na dobre, prowadzi trzy restauracje.

Siarka, także za sprawą Pyszniaka, wniosła do TBL folklor typowy dla lig niższych i jakkolwiek jako klub i drużyna pod pewnymi względami od konkurencji odstaje, to jednak pracę Pyszniaka - jeden z moich rozmówców znakomicie określił go mianem "animatora tarnobrzeskiej koszykówki" - docenić trzeba.

- Wie pan, mnie nigdy nie interesował marazm - mówi Pyszniak. - Wolałem awansować nawet kosztem spadku, niż ciągle tkwić w tej I lidze. Ekstraklasa, otoczka spotkań w niej, pełne trybuny na każdym meczu, znani rywale, to wszystko pokazało władzom miasta, sponsorom, działaczom, że warto było wchodzić na ten poziom.

- Teraz mam tylko nadzieję, że będziemy grali w miarę dobrze. Możemy nawet przegrywać, ale oby poziom gry był solidny. Po sezonie chcę mieć argument w rozmowach z władzami miasta i ligi, że zasługujemy na dziką kartę na preferencyjnych zasadach. Jestem dobrej myśli, bo wszyscy w Tarnobrzegu przyznają, że to Siarka jest teraz jedyną wizytówką miasta - dodaje animator Pyszniak.

Wizytówką jest Siarka, wizytówką jest on - były świetny koszykarz. Obwodowy o wzroście 193 cm z nietypowym, ale bardzo skutecznym rzutem z wyprostowanych rąk, bywał nie do zatrzymania dla rywali. Pyszniak błyszczał w Starcie Lublin, gdzie - grając obok słynnego Kenta Washingtona - zdobył dwa brązowe medale pod koniec lat 70., ale szczyt możliwości prezentował później w Stali Bobrek Bytom. Występował w reprezentacji, sześć lat spędził na Węgrzech, grę w polskiej ekstraklasie kończył w Spartakusie Jelenia Góra, a karierę - w Siarce.

Kosze dziurawił jeszcze w 2000 roku, już jako 42-letni weteran. Potem ratował Siarkę jako trener i prezes, ale kto wie - może w obecnej trudnej sytuacji drużyny najbardziej przydałby się jej Pyszniak-koszykarz?

PS Wypowiedzi Pyszniaka pochodzą z wywiadu dla Sport.pl. Kliknijcie, warto!

10. kolejka Tauron Basket Ligi

Siarka Tarnobrzeg - AZS Koszalin 84:98. Bohater meczu: George Reese (AZS).

Zastal Zielona Góra - Kotwica Kołobrzeg 74:73. Bohater meczu: Walter Hodge (Zastal).

PBG Basket Poznań - PGE Turów Zgorzelec 71:72. po dogrywce. Bohater meczu: Bartosz Bochno (Turów).

Energa Czarni Słupsk - Anwil Włocławek 95:86. Bohater meczu: Jerel Blassingame (Czarni).

Asseco Prokom Gdynia - Polpharma Starogard Gd. 89:82. Bohater meczu: Daniel Ewing (Prokom).

Trefl Sopot - Polonia Warszawa 71:65. Bohater meczu: Lawrence Kinnard (Trefl).

Liczba kolejki

57

tyle proc. trójek trafia w tym sezonie kapitan Czarnych Mantas Cesnauskis. W ostatnich trzech meczach miał 9/11, w sezonie - 24/42. Jest jedynym koszykarzem ligi, który trafiał za trzy minimum dwa razy w każdym z 10 spotkań.

Cytat kolejki

"Zachowaliśmy się jak Lakers, zostawiliśmy miejsce dla naszego Kobe Bryanta"

Chris Burgess, środkowy Zastalu o zwycięskiej akcji Waltera Hodge'a z Kotwicą

Rzuty wolne

Widzieliście wsad Bartosza Diduszko? Rzucający PBG (198 cm wzrostu) w czwartej kwarcie odważnie wszedł pod kosz i władował piłkę do kosza nad potężnym, wyższym o pięć centymetrów Robertem Tomaszkiem i obok pomagającego w obronie Marko Brkicia. Obejrzyjcie ją koniecznie - w TBL takie akcje to rarytas.

PBG mierzy w półfinał, a przegrało już piąty mecz z rzędu. W trzech z nich - z Czarnymi, Polonią i Turowem - drużyna Miliji Bogicevicia prowadziła odpowiednio 12, 16 i 20 punktami, a mimo to przegrywała . W sobotę PBG zagra w Koszalinie - czy tam roztrwoni 24 punkty przewagi?

Robert Skibniewski z Polpharmy miał w niedzielę 10 asyst przeciwko Prokomowi i został pierwszym Polakiem, który osiągnął dwucyfrową liczbę asyst w tym sezonie. W poprzednich rozgrywkach Polakom udało się to 10 razy - ośmiokrotnie Krzysztofowi Szubardze (obecnie Prokom, leczy kontuzję), raz Tomaszowi Śniegowi, raz Dawidowi Brękowi. Ci dwaj ostatni w tym sezonie asystują rzadko - pierwszy w sumie 15, a drugi 12 razy w dziewięciu meczach.

Czy Siarka utrzyma się w TBL?