Legia Warszawa i Zastal Zielona Góra rywalizują o tytuł mistrza Polski w koszykówce. Pierwszy mecz finałowy zakończył się sporą niespodzianką. Obrońcy tytułu i zwycięzcy sezonu zasadniczego z Warszawy przegrali we własnej hali 74:77, o czym przesądził rzut za trzy Chavaughna Lewisa na 1,8 sekundy przed końcową syreną. W środę doszło jednak do rewanżu.
Oba kluby raz jeszcze zmierzyły się w warszawskiej Hali Bemowo. Tym razem aż tak dramatycznej końcówki nie zobaczyliśmy. Niemal od początku meczu przewagę miała Legia. Wygrała zarówno pierwszą, jak i drugą kwartę, po której prowadziła różnicą 10 punktów (51:41). Jeszcze wyraźniej odskoczyła w trzeciej.
Wtedy to akcję za akcją skutecznie kończył Francuz Carl Ponsar, a dwie cenne "trójki" dołożył Michał Kolenda. Dzięki temu Legia w pewnym momencie miała aż 24 punkty przewagi (83:59). Zastal przed przerwą zdołał jednak nieco ją zmniejszyć - do 16 punktów głównie dzięki postawie Chavaughna Lewisa.
Zobacz też: Pierwszy skandal już mamy. FIFA zniszczy mundial?
Na ostatnie 10 minut obie drużyny wyszły przy wyniku 86:70. O pogoni ze strony Zastalu nie było jednak mowy. To Legia po wznowieniu gry była zdecydowanie skuteczniejsza, a po pięciu minutach i punktowej akcji Andrzeja Pluty prowadziła już 95:74. Od tego momentu przewaga Legii już nie zmalała. Gospodarze minimalnie ją powiększyli i spokojnie dowieźli prowadzenie do samego końca. Ostatecznie wygrali 104:82, a najwięcej punktów - 27 - zdobył Andrzej Pluta.
Na tym walka o zwycięstwo w Orlen Basket Lidze oczywiście się nie kończy. Po tytuł sięgnie zespół, który w finale odniesie cztery zwycięstwa. Na razie mamy remis 1:1. Teraz rywalizacja przeniesie się do Zielonej Góry. Następny mecz odbędzie się 13 czerwca o godz. 19:00. Kolejny - dwa dni później o 20:15.