Sensacja w finałach! 1,8 sekundy do końca meczu. Legia ruszyła z ostatnią akcją

Legia Warszawa prowadziła z Orlen Zastalem Zielona Góra pięcioma oczkami w ostatniej kwarcie pierwszego meczu finałowego koszykarskiej Orlen Basket Ligi. Mimo to lepsi okazali się Zielonogórzanie, którzy ograli obrońców tytułu 77:74 i postawili pierwszy krok w kierunku mistrzostwa Polski. Zadecydował rzut Chavaughna Lewisa za trzy punkty na 1,8 sekundy do końca spotkania.
Legia Warszawa - Zastal Zielona Góra
Fot. PAP/Leszek Szymański

Emocje na koszykarskich parkietach dotyczą nie tylko walki o mistrzowski tytuł w NBA. O mistrzostwo wciąż grają także w Polsce. W pierwszym meczu finałowym Orlen Basket Ligi broniąca tytułu Legia Warszawa podejmowała Orlen Zastal Zielona Góra, który na szóste mistrzostwo kraju czeka od 2020 roku.

Zobacz wideo Sport.pl PLUS

Legia utrzymywała się na prowadzeniu w pierwszej części meczu

Spotkanie w hali OSiR Bemowo początkowo układało się po myśli gospodarzy. Legioniści wyszli na siedmiopunktowe prowadzenie i dobrze bronili. Przewagę udało się utrzymać dzięki trafieniom MVP rundy zasadniczej, czyli Andrzeja Pluty, a także Ojarsa Silinsa i Jayvona Gravesa. Zastal nie zamierzał jednak odpuszczać i doskoczył na 13:9.

To jednak było za mało - stołeczni byli niezwykle skuteczni i powiększyli swoją przewagę aż do dziewięciu oczek. Gdyby nie akcje przeprowadzane przez Dwighta Wilsona czy Chavaughna Lewisa, Zielonogórzanie mieliby poważny problem. Ostatecznie po pierwszej kwarcie Legia prowadziła 25:17, a wynik tej odsłony doskonałym rzutem za trzy punkty z odejścia ustalił Pluta.

W drugiej kwarcie koszykarze z Zielonej Góry nieco się obudzili. Doskonale prezentował się Krzysztof Sulima, który doprowadził do wyniku 28:27. "Wojskowi" jednak przetrwali napór gości i wciąż byli w stanie utrzymywać się na prowadzeniu - przynajmniej do czasu, bo na 36:36 trafił świetny w tym fragmencie gry Jayvon Maughmer. Ostatecznie jednak do przerwy Legia prowadziła 43:39 dzięki dobrym rzutom Michała Kolendy oraz Filipa Matczaka.

Zastal rzucił się w pogoń. Postawili krok w kierunku mistrzowskiego tytułu

Na trzecią kwartę Zastalowcy wyszli nabuzowani i konsekwentnie punktowali błędy warszawskiej ekipy. Szybko wyszli na prowadzenie 48:46, ale to stołeczni mieli więcej jakości. Podopieczni Heiko Rannulii wrócili na właściwe tory za sprawą swoich największych gwiazd. Na osiem punktów udało się odjechać dzięki pierwszemu tego wieczoru punktów Matthiasa Tassa.

Do końca kwarty jednak Zastal nie odpuścił - koszykarze Arkadiusza Miłoszewskiego doskoczyli na dwa oczka i przy wyniku 59:57 przed ostatnią partią wszystko było możliwe. Zielonogórzanie wygrali drugą kwartę z rzędu i czuli, że są w stanie postraszyć przeciwników z Warszawy.

Ostatnia odsłona pierwszego spotkania finałowego rozpoczęła się od trafionej "trójki" przez Patricka Cartiera. Niewiele akcji jeden na jeden wygrywał Andrzej Pluta, ale przez to, że obrońcy Zastalu skupili się na nim, to sporo miejsca miał Graves. Amerykanin zresztą doskonale to wykorzystywał. Swoje robił także Kolenda, który zanotował akcję 2+1 i wyprowadził Legię na pięciopunktowe prowadzenie.

Doskonale w defensywie spisywał się jednak Jakub Szumert, co dało poważny impuls Zastalowcom do ataku. Na nieco ponad pięć minut przed końcową syreną na 67:65 dla Zielonogórzan trafił Andrzej Mazurczak, po czym czas wziął estoński szkoleniowiec stołecznych. Szumert nie tylko świetnie bronił, ale na trzy minuty do końca efektownym "wsadem" jednorącz dał Zastalowi trzypunktowe prowadzenie i wprawił kibiców z województwa lubuskiego w euforię.

Legioniści pudłowali na potęgę, ale na 36 sekund przed końcem znów dał znać o sobie Graves, który rzutem za trzy wyrównał stan spotkania. Emocje w bemowskiej hali sięgały zenitu, a trener Miłoszewski postanowił wziąć czas i zmotywować swoich podopiecznych. Na zegarze było 16,9 sekundy do końcowej syreny, gdy Lewis wszedł między obrońców Legii jak między tyczki i ponownie dał zielonogórskiej ekipie prowadzenie.

Zawodnicy z Warszawy wybrali na sam koniec akcję za dwa punkty, co przełożyło się na faul na Tassie. Ten nie pomylił się ani razu, co przełożyło się na jeszcze jeden czas wzięty przez Miłoszewskiego. To przełożyło się na akcję na połowie Legii, którą genialnym rzutem za trzy wykończył Lewis. Rannula wziął jeszcze czas. Do końca było 1,8 sekundy, Legia ruszyła z ostatnią akcją, ale nie oddała celnego rzutu. Zastal zwyciężył 77:74 i postawił pierwszy krok w kierunku mistrzostwa Polski.

1. mecz finałowy Orlen Basket Ligi:

Legia Warszawa 74:77 Orlen Zastal Zielona Góra (0:1 w serii)

Kolejne spotkanie finałowe odbędzie się 10 czerwca. Oba zespoły ponownie spotkają się w Warszawie. Następnie, 13 czerwca, zameldują się w Zielonej Górze, gdzie dwa dni później rozegrają również starcie numer cztery. Czy jednak to wystarczy do wyłonienia mistrza Polski?

Zobacz też: Oto co Sochan powiedział o grze w kadrze Polski. Wyraził się jasno

Więcej o: