41 - tyle punktów zdobył Victor Wembanyama w pierwszym meczu finałów Konferencji Zachodniej między Oklahoma City Thunder i San Antonio Spurs. Wówczas goście z Teksasu wygrali 122:115 po dwóch dogrywkach, co zapowiadało bardzo zaciętą serię.
Drugie spotkanie też odbyło się na parkiecie obrońców tytułu. Pierwsza kwarta nie miała zwycięzcy, skończyło się 31:31. Druga była bardziej jednostronna, bo gdy Oklahoma objęła prowadzenie, to nie oddała go już do końca. Dodajmy, że było ono znaczące - 62:51, a brylował Shai Gilgeuos-Alexander, MVP sezonu zasadniczego, zdobywając 11 punktów.
Sprawdź też: Oto sensacyjna faworytka Roland Garros. "Jest bohaterką narodową"
Po przerwie przewaga gospodarzy wzrosła do 13 pkt (64:51), najwięcej w tym spotkaniu. Wtedy przyszedł okres świetnej gry Spurs, którzy doprowadzili do remisu 66:66. Jednak OKC nie pozostało dłużne i od stanu 69:69 znów przejęło kontrolę nad przebiegiem spotkania, kończąc trzecią odsłonę z przewagą 96:88.
W czwartej kwarcie gościom szybko udało się zmniejszyć stratę i było już tylko 97:99 z ich perspektywy. Tyle że na więcej nie było ich stać - niedługo później Thunder znów uciekli na 13 pkt (110:97), by ostatecznie wygrać 122:113 i wyrównać stan całej rywalizacji. Do zwycięstwa poprowadził ich Gilgeous-Alexander ze zdobytymi 30 pkt, natomiast ofensywę Spurs napędzali Stephon Castle (25 pkt), Devin Vassell (22 pkt) oraz Wembanyama (21 pkt).
Drużyna z Teksasu może być jednak zadowolona, że wygrała jedno z dwóch spotkań na trudnym terenie. Teraz będzie miała przewagę własnego parkietu i gdyby w pełni ją wykorzystała, to rywale będą pod ścianą przed powrotem do Oklahomy. Trzecie spotkanie między Spurs a Thunder zostanie rozegrane w sobotę 23 maja w nocy czasu polskiego.