Los Angeles Lakers, osłabieni brakiem Luki Doncicia, fatalnie rozpoczęli półfinałową serię Konferencji Zachodniej z Oklahoma City Thunder. Przegrali wszystkie trzy spotkania, mimo że na wyżyny wznosił się LeBron James (kolejno: 27, 23 i 19 punktów). We wtorek nad ranem (czasu polskiego) drużyna z Kalifornii we własnej hali grała więc o pozostanie w play-offach, a James o przedłużenie 23., rekordowego sezonu w lidze.
W pierwszej kwarcie prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, ale na jej zakończenie to Lakers mieli o 5 pkt więcej (26:21). Drugą odsłonę kompletnie zdominowali jednak obrońcy tytułu, którzy prowadzili nawet 12 pkt (38:26), by schodzić na przerwę z wynikiem 49:45.
Trzecia część przyniosła kolejny w tym spotkaniu zwrot. O ile Thunder długo prowadzili (nawet 66:54), o tyle bliżej końca zaczęli tracić prowadzenie. Od stanu 77:77 to LeBron i spółka przejęli inicjatywę, doprowadzając do wyniku 84:80 przy końcowej syrenie.
W czwartej kwarcie zapowiadała się więc walka na całego. Lakers dość szybko dali się dogonić (92:92), a potem to Thunder na dłuższą chwilę objęli prowadzenie. Jednak zostali dogonieni, a potem nawet przegonieni przez gospodarzy, którzy na 41 sekund przed końcem wyszli na 110:109. Korzystnym rezultatem nie nacieszyli się zbyt długo.
W rozstrzygającej fazie trafiali tylko Thunder - zdobyli sześć punktów, co zapewniło im zwycięstwo 115:110 oraz wygraną w całej serii. Potrzebowali do tego tylko czterech spotkań, co może bardzo boleć Lakers oraz 41-letniego LeBrona, który znów błyszczał na parkiecie - zdobył 24 punkty (8/18 z gry, z czego 2/6 za 3 pkt, do tego 6/8 z rzutów wolnych) i miał 12 zbiórek, zaliczył też trzy asysty, jeden blok, cztery straty oraz jeden faul - a dodajmy, że z ławki te popisy śledził jego syn Bronny James (nie wszedł ani na moment). To było jednak za mało, aby przedłużyć jego 23. sezon w NBA oraz całą serię play-off.
Zobacz również: Było już po meczu. Głośno o tym, co zrobił Sochan
W ekipie z Kalifornii wyróżniali się również Austin Reaves (27 pkt), Rui Hachimura (25 pkt) oraz rezerwowy Jaxson Hayes (18 pkt). To było jednak za mało na obrońców tytułu, wśród których brylował Shai Gilgeous-Alexander z 35 pkt. MVP poprzedniego sezonu kroku dotrzymywał Ajay Mitchell z 28 pkt.
W finale Konferencji Zachodniej Oklahoma City Thunder zagrają z Minnesota Timberwolves lub San Antonio Spurs (na razie 2-2). Z kolei w Konferencji Wschodniej zespół Jeremy'ego Sochana, czyli New York Knicks, czeka na rozstrzygnięcie rywalizacji między Detroit Pistons i Cleveland Cavaliers - tej nocy "Kawalerzyści" wygrali 112:103, wyrównując stan całej serii na 2-2.