W NBA czekamy na ostatnie rozstrzygnięcia w 1/8 finału. Za nami szósta seria spotkań. W nocy z piątku na sobotę awans przypieczętowała tylko jedna drużyna. Jest nią Los Angeles Lakers. Po dwóch z rzędu porażkach z Houston Rockets w końcu się przełamała i dołożyła decydujące czwarte zwycięstwo. Spora w tym zasługa legendarnego LeBrona Jamesa.
Rozgrywający swój 23. sezon na parkietach NBA zawodnik potwierdził, że mimo 41 lat na karku wciąż potrafi rozstrzygać mecze. Przeciwko Rockets zdobył 28 punktów, a do tego dołożył 7 zbiórek i 8 asyst. Tym samym był najskuteczniejszym zawodnikiem na parkiecie. Wspólnie z Japończykiem Ruim Hachimurą (21 punktów) poprowadził Lakersów do wygranej 98:78 i 4:2 w całej rywalizacji.
Tym samym ekipa z Los Angeles zapewniła sobie awans do 1/8 finału, w której zmierzy się z Oklahoma City Thunders. - To całkiem fajne mieć możliwość poprowadzenia drużyny w wieku 41 lat do play-offów i móc w nich wygrać. Kto wie, w ilu jeszcze seriach play-offów będę brał udział? Nawet jeśli zagram jeszcze jeden, dwa, trzy sezony, to nie gwarantuje mi to awansu do fazy play-off. Staram się więc doceniać te chwile, jakiekolwiek by one nie były - powiedział po spotkaniu LeBron James w rozmowie z ESPN.
Zobacz też: Gwiazda tenisa nagle zniknęła. Taki prezent dostała od Łukaszenki
Blisko awansu byli także koszykarze Cleveland Cavaliers. Co prawda jeszcze na początku czwartej kwarty szóstego meczu z Toronto Raptors przegrywali różnicą 11 punktów (85:96), ale w końcówce przeprowadzili spektakularną pogoń. Dosłownie rzutem na taśmę doprowadzili do remisu 104:104 i przedłużyli swoje szanse. W dogrywce prowadzili już nawet 110:108. Od tamtego momentu punkty zdobywali już jednak tylko rywale. Raptors w dramatycznych okolicznościach wygrali 112:110, a to oznacza, że w całej rywalizacji jest remis 3:3. O awansie do ćwierćfinału zadecyduje zatem ostatni siódmy mecz (4 maja, godz. 1:30).
To samo tyczy się zespołów Orlando Magic i Detroit Pistons. W nocy z piątku na sobotę trzecią wygraną w serii zanotowali zawodnicy z Detroit. Mimo że do rozpoczęcia czwartej kwarty przystępowali, przegrywając 64:71, ostatecznie odwrócili losy spotkania. Ostatnią kwartę wygrali... 31:8, a cały mecz 93:79. Decydujący spotkanie między nimi zaplanowane jest na 3 maja na godz. 21:30.