A.J. Slaughter nigdy nie miał okazji grać w NBA, ale występował w kilku europejskich ligach. Można go było zobaczyć we Włoszech, we Francji, w Grecji, Turcji, czy też Hiszpanii. W 2025 roku przeniósł się z Casademont Zaragoza do Anwilu Włocławek. W latach 2015-2024 występował w reprezentacji Polski i jest siódmym amerykańskim koszykarzem w historii, któremu nadano polskie obywatelstwo. W naszym zespole zagrał na kilku dużych turniejach. Obecnie jego marzeniem jest mistrzostwo kraju z Anwilem.
W rozmowie z Interią Slaughter przyznał wprost, że od razu po przyjeździe do Polski był zaskoczony pewnymi rzeczami. Chodzi przede wszystkim o styl zarządzania klubami wśród działaczy. W Orlen Basket Lidze dochodzi do wielu zmian w trakcie trwania rozgrywek.
- Nie ukrywam, że na początku pobytu w Polsce byłem zszokowany, gdy słyszałem o kolejnych odejściach i zwolnieniach. Liczba zmian była naprawdę bardzo duża. Później zdałem sobie jednak sprawę z tego, że tak wygląda ten biznes. Wydaje mi się, że w Polsce, jeśli coś nie idzie zgodnie z planem, to od razu zachodzą zmiany. Nie mówię, że to źle. Po prostu taka jest mentalność - podkreślił Slaughter.
- Powiedziałbym, że Polacy cieszą się na szybki sukces. Chcą od razu widzieć rezultaty. Taka jest mentalność. I nie mówię, że to zła cecha. W Europie poznałem wiele różnych stylów zarządzania - dodał.
Slaughter odczuł zmiany na własnej skórze. Na transfer do Anwilu namówił go trener Grzegorz Kożan. Obecnie ten szkoleniowiec nie prowadzi już ekipy z Włocławka.
W przyszłości 38-latek marzy o wygraniu ligi z Anwilem. W tym sezonie sytuacja tego zespołu nie wygląda imponująco. Obecnie Anwil zajmuje 11. miejsce w tabeli. Wygrał 13 spotkań i przegrał 12.