Gortat wskazał największy problem Sochana. "Niestety"

Wydawało się, że w postaci Jeremy'ego Sochana Polska może się doczekać gwiazdy NBA najwyższego formatu. Kariera zawodnika nie rozwija się jednak tak jak powinna, a wręcz wyhamowuje. W New York Knicks Polak pełni rolę rezerwowego. Głos ws. największego problemu Sochana, w rozmowie z "Faktem" zabrał Marcin Gortat.
Jeremy Sochan
Vincent Carchietta/REUTERS

Jeremy Sochan został wybrany z 9. numerem w drafcie NBA 2022 przez zespół San Antonio Spurs. Był to najwyższy numer polskiego koszykarza w historii ligi. Wydawało się, że młody zawodnik może stać się czołową postacią, nie tylko swojego zespołu, ale i całych rozgrywek. Takie przekonanie mogły dodatkowo wzmacniać bardzo przyzwoite pierwsze sezony, gdzie Sochan był ważną postacią, w szczególności u legendarnego trenera Gregga Popovicha. Jego pozycja zaczęła mocno słabnąć w bieżących rozgrywkach, ostatecznie koszykarz musiał zmienić barwy. Trafił do New York Knicks, gdzie pełni wyłącznie funkcję rezerwowego. 

Zobacz wideo Marcin Gortat odpowiada na zaczepki Mameda Chalidowa! "On jest mistrzem"

Gortat wskazał największy problem Sochana. "Niestety koło się zamyka"

W rozmowie z "Faktem" głos ws. Sochana zabrał Marcin Gortat. Były koszykarz skomentował m.in. największy, jego zdaniem problem zawodnika New York Knicks. Według Gortata dużym wyzwaniem dla Sochana jest walka ze zdrowiem.

- W przypadku Jeremy’ego największym problemem jest kruchość zdrowia. Ma za sobą dużą liczbę urazów i przerw w grze. Nie mnie oceniać, czy powinien mimo urazu zaciskać zęby i grać z bólem, bo może rzeczywiście nie był w stanie tego robić. Niemniej wykładnia jest prosta: dobry gracz, nie może być często kontuzjowany, bo przestaje być dobrym graczem! A jeżeli zdrowie jest kruche, to słabo jest także z możliwościami ciężkiej pracy nad sobą. Słabo jest z możliwością wytrzymania obciążeń wynikających z gry w NBA i niestety koło się zamyka. To tak jak z samochodem — co komu po pięknym pojeździe, w którym ciągle psuje się silnik. Jest to może brutalne porównanie, ale zgodne z algorytmami brutalnego biznesu, jakim jest NBA - stwierdził w rozmowie z "Faktem" Marcin Gortat. 

Zobacz też: Brawo Sochan! Amerykanie rozpisują się o Polaku. Najlepszy

"To nie muszą być wielkie rzeczy, ale powinny być zauważalne"

Oprócz kwestii zdrowotnych Gortat zwrócił też uwagę na regularne powiększanie swojego kapitału. Według byłego koszykarza Sochan tego nie robił, zupełnie nie rósł koszykarsko, a po kilku latach jego gra w niewielkim stopniu różniła się od tego, co pokazywał w pierwszym sezonie. 

- Bardzo ważną kwestią jest to, żeby sezon po sezonie zwiększać swój kapitał koszykarski ciągle dokładając coś do repertuaru zagrań — to nie muszą być wielkie rzeczy, ale powinny być zauważalne. Najlepiej, gdyby dotyczyły umiejętności rzucania. W jednym sezonie pokazałeś, że umiesz to robić z pozycji statycznej, to w kolejnym pokaż, że świetnie opanowałeś rzut po koźle, w kolejnym dołóż do tego wzrost skuteczności z wolnych i tak dalej i tak dalej. Takich rzeczy wymaga się od zawodników, którzy mają taki status, jaki Jeremy miał w San Antonio, gdzie nie był gwiazdą zespołu, ale graczem, z którym można wiązać nadzieje na przyszłość. Tymczasem Polak nie pokazywał tego. Przez cały czas w tym klubie był takim samym zawodnikiem. Nie rósł koszykarsko - komentuje Marcin Gortat. 

New York Knicks do końca sezonu zasadniczego zagrają jeszcze trzy mecze, w najbliższym zmierzą się z Boston Celtics. Drużyna Sochana to trzecia siła Konferencji Wschodniej.

Więcej o: