"To mogą być ostatnie miesiące Sochana w NBA"

Przyszłość Jeremy'ego Sochana rysująca się w niezbyt kolorowych barwach? - Boję się, że to mogą być jego ostatnie miesiące nie tylko w Nowym Jorku, ale w całej NBA. Jednak ta liga jest nieobliczalna i czasami sytuacja zmienia się z dnia na dzień - powiedział Marcin Gortat, udzielając wywiadu Interii.
BASKETBALL-NBA-MIL-NYK/
Michael McLoone / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

Jeremy Sochan rozpoczął 2026 rok jako koszykarz San Antonio Spurs, a dziś jest zawodnikiem New York Knicks. Wystąpił już w dziewięciu meczach nowego zespołu, ale trudno powiedzieć, by był jego kluczową postacią. Najdłużej na parkiecie przebywał niespełna 11,5 minuty, a jego drużyna pokonała Chicago Bulls 105:99. Jak przyszłość polskiego koszykarza widzi Marcin Gortat?

Zobacz wideo Kosecki o decyzji Królewskiego: Dziwię się jego decyzji, Wiśle może zabraknąć punktów w walce o Ekstraklasę

Gortat zabrał głos. Chodzi o przyszłość Sochana

- Przewidywałem taki scenariusz. Nie chcę wyjść na zarozumiałego buca, ale byłem w tej lidze bardzo długo i wiem, jak działają schematy w NBA. Jeżeli zawodnik wybrany z 9. numerem draftu NBA traci miejsce w składzie po 2-3 sezonach pokazuje, że niestety miałem rację. On musi przede wszystkim rozwinąć rzut. Jak tego nie zrobi, to trudno oczekiwać, by trenerzy mocniej na niego stawiali. Uważam, że bycie tylko zawodnikiem atletycznym, dobrze grającym w obronie nie wystarczy do tego, żeby w tej lidze zaistnieć na dłużej - powiedział były reprezentant Polski w rozmowie z Interią.

Gortat nie gryzł się w język i odniósł się także do niedawnej przeszłości Sochana. 

- Opowiadanie dzisiaj takich dyrdymałów, że Jeremy nie dostał szansy pokazania się, mija się z prawdą. To są wręcz idiotyczne stwierdzenia. Inaczej nie potrafię tego nazwać. Przecież on w pierwszych dwóch sezonach w NBA dostawał po 20-30 minut. To jak można mówić o brak szans? Ludzie, opamiętajcie się! - stwierdził.

Niestety, były zawodnik Orlando Magic i Pheonix Suns nie ma dobrych wieści dla fanów Sochana. Wieszczy mu trudności w dalszej grze w NBA. O ile taka w ogóle stanie się udziałem 22-latka.

- Rozumiem, że jest wielkie parcie na to, by Jeremy - jako nasz rodak - został w NBA, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Pewnych rzeczy mu po prostu brakuje, by zaistnieć w tej lidze. Ma przed sobą końcówkę sezonu w barwach Knicks. Uważam, że będzie miał bardzo ciężko, by przekonać do siebie nie tylko władze Knicks, ale także innych klubów. Musi wspiąć się na wyżyny w najbliższych tygodniach, by zmienić swoje położenie w tej lidze - przyznał.

- Boję się, że to mogą być jego ostatnie miesiące nie tylko w Nowym Jorku, ale w całej NBA. Jednak ta liga jest nieobliczalna i czasami sytuacja zmienia się z dnia na dzień - skwitował, podkreślając że życzy Sochanowi jak najlepiej. 

Przypomnijmy, że już kilka tygodni temu eksperci mówili wprost, że przyszłość Sochana w NBA może stanąć pod znakiem zapytania. 

- Jeremy ma w tym względzie – jeśli chodzi o fundamenty – istotne braki i jeśli ich nie nadrobi w trybie pracy wakacyjnej z niesamowitym mozołem, to marnie widzę jego przyszłość w NBA. Mówię tu o byciu pełnowartościowym graczem, na co wskazywałby numer draftu, z którym go wybrano - tak w styczniu w rozmowie ze Sport.pl o Sochanie mówił Mirosław Noculak, trener i ekspert koszykówki.

Więcej o: