Renesans Jeremy'ego Sochana w Nowym Jorku rozpoczyna się powoli. Polak od przejścia do Knicks zagrał w każdym z sześciu spotkań, ale raczej odgrywał rolę marginalną. Najwięcej czasu na parkiecie spędził z Chicago Bulls, ale to wciąż było niecałe 12 minut.
Wczorajszego wieczora polscy kibice mieli świetną okazję obejrzeć Sochana, gdyż Knicks grało o 19:00 naszego czasu. Mecz był tym bardziej ciekawy, gdyż rywalem Nowojorczyków było San Antonio Spurs - poprzedni klub 22-latka, w którym stał się wręcz niechciany. I choć zemsta była słodka, bo Knicks wygrali 114:89, tak sam Sochan tylko niewielki wpływ na wygraną.
Polak zagrał dwie i pół minuty, zdobył jeden punkt i zaliczył jedną zbiórkę. Na parkiecie pojawił się, gdy wynik był już rozstrzygnięty. Jest to mniej, niż zazwyczaj - a i tak Sochan gra niewiele. W barwach Knicks występuje średnio przez 6 minut na mecz. Siedem punktów, siedem zbiórek, dwie asysty, przechwyt - to wszystko, co do gry swojej nowej drużyny był w stanie dołożyć 22-latek.
Zobacz też: Świetny czas polskich koszykarzy! Niepokonani w grze o mundial
Czy Sochan znów wpadł w pułapkę, z której dopiero co się wydostał? Niekoniecznie. Trener San Antonio, Mitch Johnson, kompletnie nie widział reprezentanta Polski w swoich planach. Inne podejście ma szkoleniowiec New York Knicks, Mike Brown. Opowiedział o tym przed meczem ze Spurs.
- Odkąd do nas dołączył, mogę mówić o nim tylko pozytywnie. To fantastyczny człowiek. Co w nim fajnego? Ma 22 lata. To jego czwarty rok w lidze. Czujemy, że ma przed sobą wiele do zaoferowania. Może być dla nas naprawdę dobrym zawodnikiem - słowa Mike'a Browna z konferencji prasowej cytują Sportowe Fakty.
Brown niedawno określił pozycję Sochana w obecnie obowiązującej hierarchii. "Ci goście to dziewiąty i dziesiąty zawodnik w rotacji" - powiedział, wspominając też o 20-letnim Mohamedzie Diawarze. Francuz jednak szybko wspiął się na wyższą pozycję, gdyż ze Spurs zagrał 15 minut, zdobywając 14 punktów i notując 4 zbiórki.
Knicks zajmują trzecie miejsce w konferencji wschodniej NBA z bilansem 39 wygranych i 22 przegranych. Następne spotkanie drużyna Jeremy'ego Sochana rozegra w nocy z 3 na 4 marca. Rywalem będzie zespół Toronto Raptors (35-25, 5. w konf. wsch.)