Jeremy Sochan w ostatnich miesiącach był marginalną postacią San Antonio Spurs. Dość powiedzieć, że od 23 stycznia rozegrał... cztery minuty, pod koniec zeszłego tygodnia z Dallas Mavericks (135:123). Jego pobyt w drużynie, która w 2022 r. wybrała go w drafcie z numerem dziewiątym, wydawał się dobiegać końca.
Takie informacje przekazał w środę 11 stycznia późnym wieczorem (czasu polskiego) świetnie poinformowany dziennikarz Shams Charania. "San Antonio Spurs i skrzydłowy Jeremy Sochan uzgodnili warunki jego zwolnienia, aby zawodnik z drużyny All-Rookie z 2023 r. mógł zostać wolnym agentem, donoszą źródła ESPN. Oczekuje się, że Sochan będzie wybierać spośród kilku zainteresowanych drużyn" - napisał na X.
Charania opublikował swój wpis o godz. 22:22 czasu polskiego, a o 22:30 klub z Teksasu oficjalnie ogłosił to, na co zanosiło się od dłuższego czasu. "Dziękujemy, Jeremy" - wpis o takiej treści zamieszczono na X, dodając grafikę ze zdjęciami Sochana z różnych okresów.
To ogłoszenie nastąpiło krótko po tym, jak dziennikarz Łukasz Szwonder na konferencji prasowej przed środowym meczem z Los Angeles Lakers (136:108) zapytał trenera Spurs Mitcha Johnsona o reprezentanta Polski.
Zobacz także: Wiódł życie jak z bajki, wszystko runęło. Nagle stał się cud
A jak poradzili sobie Spurs w pierwszym meczu bez Jeremy'ego Sochana? W czwartek nad ranem czasu polskiego pokonali 126:113 Golden State Warriors.