Od czasu wybuchu wojny na Ukrainie Rosja jest krajem wykluczonym ze sportowej rywalizacji międzynarodowej w niemalże wszystkich dyscyplinach, a jakiekolwiek okazywanie jej sympatii jest bardzo niemile widziane. Jednakże nie wszędzie. Są kraje, które mimo zbrodni popełnianych na Ukrainie wspierają kraj Władimira Putina, a jednym z najlepszych przykładów jest Serbia.
Serbowie w zdecydowanej większości nie kryją się z sympatią do Rosjan. Nie tylko jeśli chodzi o politykę, ale o sport również. Dla przykładu w rosyjskiej ekstraklasie piłkarskiej serbscy piłkarze to drugi najliczniej reprezentowany naród wśród obcokrajowców. Jest ich tam jedenastu, a więcej swych przedstawicieli ma jedynie Brazylia (24). Zresztą tamtejsza reprezentacja jako jedna z nielicznych zdecydowała się rozegrać z Rosją mecz towarzyski (przegrany 0:4 w marcu 2024 roku).
Tym razem sympatię do putinowskiego reżimu pokazali kibice koszykarskiej Crveny Zvezdy Belgrad. Klub ten grał w czwartkowy wieczór w ramach Euroligi z litewskim Żalgirisem Kowno. Serbowie postanowili wykorzystać przyjazd reprezentanta jednego z najbardziej wrogo nastawionych do Rosji narodów i przygotowali prowokacyjną oprawę. W pewnym momencie każdy z kibiców podniósł doczepioną do miejsca w hali kolorową kartkę, co pozwoliło na stworzenie ogromnego wzoru rosyjskiej flagi, rozciągającego się na całe trybuny.
To nie wszystko. Serbowie mieli także transparenty uderzające w NATO i Unię Europejską (m.in. przekreśloną flagę tej drugiej) oraz odśpiewali "Katiuszę", czyli wojskową pieśń rosyjską z czasów Związku Radzieckiego. Skandal? Jak najbardziej, choć oczywiście zależy, kogo zapytamy. Litewskie media po wszystkim grzmiały.
- Kibice serbskiej drużyny przywitali Żalgiris wielką burzą. Na trybunach utworzono wielką flagę rosyjskiego okupanta - pisze portal Krepsinis. Jednak serbskie media podchodzą do sprawy zupełnie inaczej i wręcz wyśmiewają litewskich kolegów po fachu, usprawiedliwiając postawę kibiców. - Litwini jakoś nie wspominają, że zachowanie fanów Crvenej Zvezdy to nic innego, jak odpowiedź na prowokacje i obelgi, jakie usłyszeli gracze belgradzkiej drużyny, gdy grali w Kownie - czytamy na portalu kurir.rs.
Zachowania kibiców nie wstydził się też sam klub. Nagranie z prorosyjskiej oprawy pojawiło się na oficjalnym koncie Crvenej Zvezdy na portalu X. Rosjanie zresztą zdążyli już podziękować, co zrobił choćby tamtejszy koszykarski Zenit Sankt Petersburg. - Zenit dziękuje Crvenej Zveździe i jej wspaniałym kibicom za niezwykłe wsparcie przed meczem z Żalgirisem - napisał rosyjski klub na portalu X.
Choć Serbowie zrobili, co zrobili, na koniec ostatni śmiać się mogli kibice Żalgirisu. Litewski klub dość niespodziewanie wygrał w Belgradzie 86:80 i utrudnił rywalom walkę o miejsce w Top 6 tabeli Euroligi, co daje bezpośredni awans do ćwierćfinału. Crvena Zvezda zajmuje obecnie właśnie szóstą lokatę z takim samym bilansem zwycięstw i porażek (16-11) co siódmy Bayern Monachium. Żalgiris jest na 12. pozycji (13-14).