Nie żyje Jerry West. To jego oglądamy na słynnym logo NBA. "Przyjaciel i mentor"

Bardzo smutne wieści napłynęły w środowe popołudnie prosto z USA. Tamtejsze media potwierdziły, że w wieku 86 lat zmarł legendarny koszykarz Jerry West. Był jednym z najbardziej zasłużonych zawodników oraz menedżerów w historii tej dyscypliny. Jego sylwetkę znają miliony, jak nie miliardy, ludzi na świecie, bowiem widnieje ona w słynnym logo NBA.

Jerry West grał w NBA w latach 60. oraz na początku 70. Całą karierę w najlepszej koszykarskiej lidze świata spędził w Los Angeles Lakers, z którymi zdobył mistrzostwo w 1972 roku (grając u boku, chociażby legendarnego Wilta Chamberlaina), ale też aż osiem razy przegrywał w finale. Do dziś jest jedynym zawodnikiem, który zdobył tytuł MVP finałów pomimo bycia w przegranej drużynie (1969 rok). West aż 14 razy grał w Meczu Gwiazd NBA, a dziesięciokrotnie trafiał do najlepszej piątki całych rozgrywek. Los Angeles Lakers po zakończeniu przez niego kariery zastrzegli jego numer, czyli 44.

Zobacz wideo Reprezentacja Polski przywiozła do Niemiec prawdziwe cacko

To on sprowadził do Lakers Kobe Bryanta

Jednak zasługi Westa dla klubu z Kalifornii nie kończą się na samym boisku. Amerykanin w latach 1976-79 był pierwszym trenerem Lakersów, Zaś później objął stanowiska generalnego managera klubu na ponad 20 lat (1979-2000). Uznaje się go za głównego twórcę złotych drużyn z lat 80. (Kareem Abdul-Jabbar i Magic Johnson) oraz przełomu wieków (Shaquille O'Neal i Kobe Bryant). To on właśnie miał jako jeden z pierwszych dostrzec ogromny potencjał Kobego Bryanta, sprowadzając go do klubu na krótko przed odejściem w 2000 roku.

Słynne logo to jego sylwetka?

Po odejściu z Lakers pracował jeszcze w Memphis Grizzlies też jako generalny manager, Golden State Warriors jako członek zarządu, a ostatnio w Los Angeles Clippers. Przed halą Los Angeles Lakers stoi jego pomnik. Jest też aż trzykrotnym członkiem Galerii Sław NBA. Jednak to nie są najważniejsze powody, dla których na zawsze zostanie zapamiętany. 

Takowym powodem jest to, że to właśnie jego sylwetka znajduje się na legendarnym logo NBA. A przynajmniej nieoficjalnie, bo choć nigdy nie zostało to oficjalnie potwierdzone, to właśnie on jest uznawany za inspirację dla słynnego symbolu. Jak poinformował jego ostatni klub, czyli LA Clippers, 86-latek zmarł spokojnie we własnym domu, u boku czuwającej przy nim żony.

Michael Jordan i LeBron James żegnają legendę. "Jak starszy brat"

Śmierć Westa niemal natychmiastowo wywołała poruszenie w środowisku amerykańskich ekspertów, dziennikarzy oraz zawodników i ich klubów. Na Twitterze posty upamiętniające legendę NBA opublikowali m.in. Golden State Warriors czy znany dziennikarz Adrian Wojnarowski. LeBron James napisał z kolei "będzie mi brakować naszych wspólnych konwersacji, mój drogi przyjacielu!". 

Jeszcze bardziej poruszająco śmierć Westa skomentował legendarny Michael Jordan. "Był prawdziwym przyjacielem i mentorem. Jak starszy brat dla mnie. Wysoko ceniłem jego wiedzę, przyjaźń. Żałuję, że nie było mi dane zagrać przeciwko niemu, ale jeszcze bardziej, iż nie byłem jego kolegą z zespołu. Obaj bardzo podobnie podchodziliśmy do koszykówki. Moje kondolencje dla jego żony Karen oraz jego synów." - napisał w komentarzu dla ESPN Jordan.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.