Internet zapłonął. Największa gwiazda skreślona z kadry na IO. Znienawidzona

Michał Kiedrowski
Caitlin Clark wyniosła zainteresowanie kobiecą koszykówką na nowy, niedostępny wcześniej poziom. 22-letnia zawodniczka ma szansę stać się najlepszą koszykarką w historii, ale jak na razie jest najbardziej znienawidzoną. Ostentacyjnie niechęć okazują jej nie tylko rywalki, ale i koleżanki z zespołu. Teraz Clark dowiedziała się, że nie pojedzie na igrzyska. Pominięcie największej gwiazdy wywołało w USA burzę, a wielu komentatorów uważa, że sprawa ma drugie, niekoszykarskie dno.

Amerykanki są wielkimi faworytkami turnieju w Paryżu. Każdy inny wynik niż złoty medal ekipy USA będzie gigantyczną sensacją. Na igrzyskach zdobywają najcenniejsze medale nieprzerwanie od 1996 r. Do stolicy Francji jadą więc po ósme z rzędu olimpijske złoto.

Zobacz wideo

Największa gwiazda skreślona z kadry

We wtorek ogłoszono nominacje do kadry na igrzyska. Sensację wzbudził brak w składzie Caitlin Clark, 22-letniej debiutantki, która przyciągnęła do kobiecej koszykówki miliony nowych fanów. Popularność zdobyła dzięki swoim niesamowitym wyczynom strzeleckim w niezwykle popularnej w USA lidze uniwersyteckiej. Dzięki znakomitej skuteczności w barwach Iowa Hawkeyes pobiła wiele rekordów wszech czasów. Do niej należy m.in. najlepszy wynik punktowy w akademickiej karierze (3951), najlepszy wynik punktowy w jednym sezonie (1234), najlepszy wynik w liczbie trafionych rzutów za trzy punkty w sezonie (201), najlepszy wynik w karierze w liczbie punktów na mecz (29,2). 

Amerykańskie media dosłownie oszalały na jej punkcie. Uznano ją za talent, który zmieni kobiecą koszykówkę, tak jak męską zmienił Stephen Curry. Transmisje z jej udziałem biją rekordy popularności. Poza igrzyskami olimpijskimi nie było nigdy tak popularnych pod tym względem zawodów kobiecych w historii. Hasło "Caitlin Clark effect" doczekało się osobnego szerokiego opisu w Wikipedii. Finał rozgrywek akademickich z 2023 r. oglądało 9,9 mln Amerykanów. Iowa Hawkeyes przegrały co prawda z LSU Tigers 85:102, ale Clark była najskuteczniejszą zawodniczką na parkiecie z dorobkiem 30 punktów. Rok później rekord widowni z 2023 r. został pobity już w 1/4 finału, w którym Hawkeyes zrewanżowały się LSU za finałową porażkę (12,4 mln). W półfinale przed ekranami było już 14,2 mln widzów, a Iowa pokonała UConn. W finale padł kolejny rekord - 18,9 mln widzów. To był najlepiej oglądany mecz koszykówki (wliczając w to finały NBA) od pięciu lat. Iowa znów przegrały. Tym razem z South Carolina Gamecocks 75:87, a Clark znów zdobyła 30 punktów. Była też liderką swojej drużyny w liczbie zbiórek (8) i asyst (5).  

WNBA po przyjściu Clark bije rekordy

Po tym finale Clark zdecydowała się przejść na zawodowstwo. W kwietniu została wybrana z numerem jeden w drafcie przez drużynę Indiana Fever. Transmisję z tego wydarzenia oglądało 2,45 mln widzów. To była najlepiej oglądana transmisja WNBA od 2000 r. Widzów było trzy razy więcej niż wynosiła średnia z finałów tej ligi w 2023 r. 

Firmy dosłownie biły się, by podpisać z 22-latką kontrakty sponsorskie. Najwyższy zaproponowało Nike. Za ośmioletnią umowę koszykarka zgarnie 28 mln dol. Przy tej kwocie jej zarobki w WNBA to dosłownie grosze: 76 tys. dolarów za sezon.  

Efekt Clark dosięgnął też zawodowej ligi. Drużyny, które grają w Fever, biją rekordy liczby sprzedanych biletów. Liczba widzów na trybunach wzrosła o 156 procent, oglądalność meczów w ogólnokrajowych kanałach wzrosła trzykrotnie, sprzedaż koszulek i innych akcesoriów w sklepie online WNBA wzrosła o 756 procent, o 355 procent wzrosła liczba subskrypcji platformy League Pass, która pokazuje mecz ligi w internecie.  

Zdaniem wielu amerykańskich dziennikarzy jednak nie tylko koszykarskie osiągnięcia stoją za niesamowitą popularnością Clark. Dał temu wyraz np. Jim Trotter z serwisu The Athletic, który w artykule "Niewygodna prawda stojąca za efektem Caitlin Clark" napisał: "Nie powinniśmy się oszukiwać, że jej atrakcyjność jako influencerki opiera się wyłącznie na koszykówce, ponieważ tak nie jest. Twierdzenie przeciwne to obraza rzeczywistości. Atrakcyjność Clark dla lokalnych firm i krajowych korporacji zwiększa fakt, że jest ona białą kobietą, która zdominowała sport postrzegany jako zdominowany przez czarne; jest heteroseksualną kobietą, która dołącza do ligi ze znaczną populacją graczy LGBTQ +; i jest osobą, która pochodzi z serca Ameryki, którego mieszkańcy często czują, że ich przekonania i wartości są ignorowane lub lekceważone przez geograficzne krańce kraju". 

Rywalki zazdroszczą Clark popularności

Wejście utalentowanej 22-latki do zawodowej ligi nie jest łatwe. Jej zespół jest drugi najgorszy w całej lidze. Z 13 meczów wygrał tylko trzy, a Clark w każdym meczu musi zmagać się ze szczególnym nastawieniem rywalek, które utrudniają jej życie na boisku, jak tylko mogą.  

Gdy w meczu rozegranym 3 czerwca Chennedy Carter brutalnie sfaulowała Carter, gdy piłka była poza grą i dostała jeszcze za to oklaski od koleżanki z Chicago Sky – Angel Reese, stało się jasne, że rywalki darzą młodą gwiazdę głęboką niechęcią.  

A co było najbardziej szokujące w tej sytuacji to fakt, że za poturbowaną koleżanką w ogóle nie ujęły się jej koleżanki z drużyny, a sędziowie niesportowe zachowanie Carter uznali za zwykły faul. Po meczu zawodniczka Chicago Sky powiedziała, że absolutnie nie żałuje swojego zachowania.

To tylko najbardziej brutalny przykład, z czym musi się mierzyć utalentowana koszykarka. Mimo to radzi sobie całkiem nieźle jak na debiutantkę. Pod względem liczby zdobytych punktów na mecz jest 15. lidze, a pod względem asyst – czwarta. 

Nienawidzą jej, bo jest biała i heteroseksualna?

Z problemów Clark w lidze WNBA musiał się tłumaczyć Adam Silver, komisarz NBA, który jednocześnie jest przełożonym nad ligą żeńską. - Tego rodzaju "powitanie w lidze" to nic nowego w koszykówce. Zwłaszcza gdy chodzi o głośno zapowiadanych debiutantów. Ale oczywiście chcę, żeby Caitlin była traktowana w lidze odpowiednio i sprawiedliwie. Dodałbym jeszcze, że ona potrafi o siebie zadbać. Jest twardą zawodniczką.  

Znany satyryk i komentator życia politycznego w USA Bill Maher bez ogródek stwierdził, że Clark jest obiektem zazdrości, a do tego kluczową rolę odgrywają kwestie rasowe i orientacji seksualnej: "Kobiety są podstępne, liga jest bardzo lesbijska, a ona nie. No i jest kwestia rasy. Wiele się dzieje" - powiedział Maher w swoim programie w TV. I w USA wcale nie jest to opinia odosobniona.

Jednak naprawdę wielka burza wybuchła, gdy okazało się, że w dwunastoosobowej kadrze USA na igrzyska w Paryżu zabraknie największej kobiecej gwiazdy amerykańskiego sportu ostatnich dwóch lat. Clark została pominięta. 

Jen Rizzotti, przewodnicząca komitetu kadry narodowej kobiet w USA Basketball (amerykańska federacja koszykówki), nie sprecyzowała, dlaczego Clark nie znalazła się w składzie. Zapewniła jednak, że była brana pod uwagę. "To był trzyletni proces. Caitlin i inne zawodniczki zostały ocenione na podstawie całego dorobku. Zdecydowanie istniały pewne wyjątkowe okoliczności związane z Caitlin, ale ostatecznie jestem dumna, że nasza komisja pozostała skupiona na kryteriach wyboru, a żadne z tych kryteriów nie mówi o oglądalności telewizyjnej lub atrakcyjności rynkowej" - stwierdziła Rizzotti cytowana przez USA Today.  

"Koszykówka kobiet przegrała w tym przypadku"

To tłumaczenie nie przekonuje jednak dużej części Amerykanów. Opinia publiczna jest podzielona. Jedni twierdzą, że właściwie nic się nie stało, bo do składu wybrane zostały najlepsze zawodniczki. "Clark będzie wielka - pisze Jonathan Lehman z "New York Post". - Ale jak pokazał pierwszy miesiąc jej gry przeciwko najlepszym na świecie w WNBA – pełen niedolotów i strat – jeszcze wielka nie jest. To żaden wstyd być 14. zawodniczką w reprezentacji kraju. Igrzyska nie powinny być konkursem popularności ani reality show o tematyce sportowej, ani powodem do śrubowania telewizyjnej oglądalności". 

Inni natomiast grzmią, że USA Baskeball strzela sobie w stopę, pomijając największą gwiazdę kobiecej koszykówki. "Z Caitlin Clark w drużynie, zawodniczki, które były w dużej mierze ignorowane przez media sportowe na każdych letnich igrzyskach olimpijskich, które relacjonowałem, czyli wszystkich od 1984 roku, w końcu otrzymałyby uwagę, na którą zasługują od krajowej i globalnej publiczności" - napisała Christine Brennan z USA Today. 

Podobnie uważa Paul Pierce, były zawodnik NBA: "Twierdzisz, że chcesz, aby gra kobiet się rozwijała, ale trzymasz najpopularniejszą dziewczynę w koszykówce kobiet poza drużyną. Czasami trzeba powiedzieć "hej, to jest więcej niż sport"'. Koszykówka kobiet jest na najwyższym poziomie dzięki Caitlin Clark, a teraz robi krok w tył. To po prostu nie ma dla mnie sensu. Koszykówka kobiet przegrała w tym przypadku". 

Sama Clark przyjęła skreślenie z reprezentacji na igrzyska bardzo spokojnie: - To najbardziej konkurencyjna drużyna na świecie i wiem, że mogło się to potoczyć w różny sposób - mogłam być w drużynie lub nie. Będę im kibicować, by zdobyły złoto. Byłam dzieckiem, które dorastało, oglądając igrzyska olimpijskie, więc fajnie będzie je podziwiać. Szczerze mówiąc, nie jestem rozczarowana. To doda mi motywacji do pracy, by spełnić marzenia. Mam nadzieję, że pewnego dnia i ja tam będę, gdzie są one. Mam nadzieję, że już za cztery lata.

Trochę inaczej sprawę przedstawiła Christie Sides, trenerka Fever: Rozmawiałyśmy o tym w autobusie. Powiedziała mi: "trenerko, oni obudzili potwora". I to jest niesamowite. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.