Nie żyje Maciej Piątek. Pięć lat temu usłyszał diagnozę

Koszykarskie środowisko w Polsce znów pogrążyło się w żałobie. W czwartkowy wieczór media poinformowały o śmierci Macieja Piątka - byłego zawodnika klubu Miasto Szkła Krosno, który występował także w zespołach z Nowego Sącza, Jarosławia, Przemyśla, Warki czy Łowicza. Piątek od kilku lat chorował na białaczkę. Zmarł w wieku 40 lat.

Maciej Piątek rozegrał łącznie rozegrał aż 231 meczów w klubach z Krosna, Łowicza czy Przemyśla. Dziennikarze portalu polskikosz.pl podawali przed laty, że swego czasu wygrał nawet konkurs wsadów w meczu gwiazd I ligi. Ostatni raz na parkiecie Piątek pojawił się w sezonie 2016/2017. Od pięciu lat chorował na białaczkę, która powoli niszczyła jego organizm.

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Zmarł Maciej Piątek. Miał 40 lat

- Ludzie doceniają swoje zdrowie dopiero wtedy, gdy znajdą się w sytuacji podbramkowej. W młodym wieku wydaje się, że jest się niezniszczalnym. Niekiedy w jednej chwili można wszystko stracić. Dwa lata temu zachorowałem na białaczkę - opowiadał trzy lata temu w rozmowie ze wspomnianym portalem.

- Białaczka w organizmie człowieka nie rozwija się od razu, od dłuższego czasu odczuwałem, że jest coś nie tak. Musiałem podjąć się chemioterapii. W stanie ciężkim znalazłem się w szpitalu. Po badaniach krwi wyszło, że parametry są na bardzo niskim poziomie. Pobrano szpik kostny i postawiono diagnozę: białaczka włochatokomórkowa - opowiadał trzy lata temu w rozmowie ze wspomnianym portalem - dodał.

W czwartek 23 maja w mediach pojawia się informacja o śmierci Piątka. Były koszykarz miał 40 lat. Pomimo zakończenia kariery na parkiecie nie porzucił koszykówki. Był trenerem do przygotowania motorycznego oraz nauczycielem. - Pasję łączyłem z zawodową pracą. Chciałem jednak tak sobie wszystko ułożyć, aby nadal być blisko sportu. Choroba pojawiła się w międzyczasie - opowiadał.

Zmarłego pożegnał również dziennikarz serwisu sadecki.news. "Jakieś dwa miesiące temu spotkaliśmy się na ulicy. Ku mojemu zaskoczeniu podszedł, by porozmawiać. Powiedział, że chce się zająć koszykówką jako trener, że musi załatwić swoje sprawy w Warszawie, wróci do Nowego Sącza i się skontaktuje. Kilka dni temu znów spotkaliśmy na Jagiellońskiej, ale już rozmowy nie było, teraz już nie będzie" - pisze Jerzy Cebula.

Śledzisz rozgrywki koszykówki w Polsce?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.