Gortat mówi o tym, co dzieje się w Los Angeles. "Przejęli całą dzielnicę"

Marcin Gortat to jeden z najpopularniejszych polskich sportowców w historii. W 2008 roku poleciał do Stanów Zjednoczonych, aby grać w najlepszej koszykarskiej lidze świata - NBA. Jak Polak wspomina swój amerykański sen? W podcaście "W cieniu sportu" zdradził, że USA ma również wiele ciemnych stron. - Z czterech znajomych grup, które tam pojechały, wszystkie zostały okradzione - opowiada były sportowiec.

Przygodę z koszykówką Marcin Gortat rozpoczął dopiero w wieku 18 lat. W 2003 roku trafił do Niemiec, podpisując kontrakt z Rhein Energie Koln, z którym zdobył krajowe mistrzostwo i trzy puchary. W 2005 roku Gortat został wybrany w drugiej rundzie draftu przez Phoenix Suns, które szybko oddało go do Orlando Magic. W NBA Polak zadebiutował w 2008 roku w meczu przeciwko New York Knicks. Wtedy zaczęła się jego wieloletnia kariera na parkietach najlepszej ligi koszykarskiej świata.

Zobacz wideo Gortat znowu na parkiecie. Gwiazdy zagrały w szczytnym celu

Gortat mówi wprost, jak wyglądają Stany Zjednoczone. "Uważajcie, bo was tam okradną"

Marcin Gortat spędził w Stanach Zjednoczonych wiele sezonów. Jego życie nie kończyło się tylko na treningach i meczach. Widział zakątków USA, także tych mniej turystycznych, o czym opowiedział w podcascie "W cieniu sportu" realizowanym dla "Przeglądu Sportowego Onet".  - Lecąc do USA, każdy chce odwiedzić Venice Beach. Tylko że z czterech znajomych grup, które tam pojechały, wszystkie zostały okradzione. Potracili portfele, laptopy, mieli powybijane szyby. Dosłownie trzy miesiące temu przyjechali youtuberzy, którzy kręcili materiał o LA. Śmiałem się do nich: uważajcie, bo was tam okradną. Tak też się stało - przyznał wprost.

Następnie 40-latek podał przykład miasta, w którym na ulicach żyje wielu bezdomnych. - Gdy mowa o Los Angeles, oczywiście myślisz o Beverly Hills, Malibu, Hollywood Hills. To piękne rzeczy, ale jedź do Dowtown, do miasteczka bezdomnych. To brzmi szalenie, bo oczywiście nie jest to żaden punkt turystyczny, ale jak zobaczysz, jak to wygląda, jak przejęli całą dzielnicę i miasto nie może nic z tym zrobić, łapiesz się za głowę i nie dowierzasz, że coś takiego w Los Angeles jest w ogóle możliwe - dodał Gortat.

Według danych przekazanych przez portal forsal.pl Nowy Jork i Los Angeles są "stolicami bezdomności". Żyje tam aż 22 proc. tej populacji. W drugim z wymienionych miast 67,3 proc. bezdomnych nie ma dostępu do schronisk, przez co obserwuje się ich na ulicach.

W cytowanym wywiadzie 40-latek opowiedział także o brutalnych realiach funkcjonowania w klubach NBA. - To jest po prostu twoja praca. Nieważne, że ktoś zarabia więcej, musisz go zniszczyć na treningu i pokazać, że jesteś najlepszy. Z 5-letniego kontraktu dograłem cztery, zaczął się ostatni rok i dzwonią telefony: przygotuj się, będziesz wymieniony. Masz 35 lat, więc będą próbowali jeszcze zgarnąć za ciebie jakiegoś pika. Jesteś mięsem. Nie będzie ładnego zakończenia kariery, kwiatów i serpentyn - opowiadał.

Czy Marcin Gortat to najlepszy polski koszykarz w historii?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.