Dramat byłej gwiazdy NBA. "Długo nie pożyję"

Przez lata Nate Robinson występował na parkietach NBA w barwach różnych zespołów. Poza tym trzykrotnie wygrywał konkursy wsadów Slam Dunk Contest. Amerykanin zakończył zawodową karierę w 2018 r., a teraz walczy o życie i apeluje o pomoc. Robinson potrzebuje przeszczepu nerki, by móc dalej funkcjonować. - Wiem, że nie mam zbyt wiele czasu, jeśli nie uda się znaleźć nerki - przekazał Robinson w wywiadzie dla "Daily Mail".

Nate Robinson grał zawodowo w koszykówkę w latach 2005-2018. Amerykanin został wybrany w 2005 r. w pierwszej rundzie draftu z numerem 21 przez Phoenix Suns. W tym czasie grał w NBA m.in. dla New York Knicks, Boston Celtics, Oklahoma City Thunder, Golden State Warriors czy Chicago Bulls. Robinson ma też za sobą wygrane konkursy wsadów Slam Dunk Contest w 2006, 2009 i 2010 r. W 2020 r. Robinson wystąpił podczas gali bokserskiej w Las Vegas, ale tam został znokautowany przez YouTubera Jake'a Paula w drugiej rundzie.

Zobacz wideo Debiutant zawiódł. "Był sparaliżowany"

Były zawodnik NBA potrzebuje nerki, by żyć. "Cieszę się chwilami"

Robinson niedawno udzielił wywiadu brytyjskiemu dziennikowi "Daily Mail", w którym opowiedział o swoich problemach zdrowotnych. Amerykanin poinformował kibiców w październiku 2022 r., że zmaga się z niewydolnością nerek. Teraz jego stan się znacznie pogorszył. - Wiem, że nie mam zbyt wiele czasu, jeśli nie uda się znaleźć nerki. Wiem, że długo nie pożyję, więc chcę to wykorzystać jak najlepiej. Niektóre organizmy nie przyjmują dializ. Mój organizm, dzięki Bogu, je akceptuje i mogę żyć - powiedział.

- Gdybym nie chodził na dializy, prawdopodobnie nie żyłbym dłużej, niż tydzień lub dwa tygodnie. To jest poważna sprawa, nie mogę opuścić ani jednego dnia. Chodzę na dializy trzy dni w tygodniu, cztery godziny dziennie. To oczyszcza moją krew z toksyn i bardzo mi pomaga, bo dzięki temu żyję - dodaje Robinson. Były koszykarz ma też do czynienia z bolesnymi i regularnymi wymiotami, przez które musi pozostać w szpitalu na dzień lub dwa dni. W wywiadzie określił swoją sytuację zdrowotną jako "rollercoaster".

- Ta maszyna pomaga mi teraz pozostać przy życiu. Cieszę się chwilami, w których czuję się zdrowy. Staram się wychodzić z dziećmi, spotkać z rodziną, grać w koszykówkę, robić rzeczy, które kocham. Jest cała masa rzeczy, których muszę pilnować. Muszę notować wszystko, co jem i piję. Nie mogę mieć tego za dużo, mogę mieć za mało. Zmieniłem dietę, staram się jeść lepiej, w ten sposób mogę pozostać przy życiu tak długo, jak tylko mogę. Dziękuję Bogu za każdą okazję, każdy dzień jest błogosławieństwem za to, że żyję i mogę robić to, co robię każdego dnia - mówi Robinson.

W przypadku Robinsona lekarze zaznaczają, że transplantacja nerki jest potrzebna, bu utrzymać szanse mężczyzny na przeżycie. Jeśli do tego nie dojdzie w przeciągu kilku lat, to jego szanse drastycznie spadną. Poszukiwania nerki dla Robinsona trwają już, zgodnie z doniesieniami w mediach, od czterech lat. Nerki koszykarza zostały uszkodzone przez wysokie ciśnienie krwi, o czym sam się dowiedział w 2006 r. podczas gry dla New York Knicks.

Czy pamiętasz występy Nate'a Robinsona na parkietach NBA?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.