Kapitan reprezentacji Polski ruszył na kibica po meczu z Bayernem. Poszło o jego żonę

Mateusz Ponitka i jego Partizan Belgrad w miniony czwartek poniósł piątą porażkę z rzędu. Serbski zespół przegrał u siebie 78:79 z Bayernem Monachium po rzucie w ostatniej sekundzie spotkania. Tuż po nim kapitan reprezentacji Polski starł się z jednym z kibiców Partizana. Jak się okazało - wszystko rozpoczęło się od kłótni o miejsca na hali. W rozmowie z serbskim portalem tatuażysta przedstawił swoją wersję wydarzeń.

W miniony czwartek w 26. kolejce Euroligi Partizan Belgrad podjął w swojej hali Bayern Monachium. Oba zespoły są bezpośrednimi rywalami do awansu do play-offów, więc można było spodziewać się zaciętego spotkania, które takie też było. Po dwóch kwartach gospodarze prowadzili 45:41, ale dzięki świetnej czwartej kwarcie to monachijczycy wygrali 79:78. 

Zobacz wideo Gwiazdy sportu oszalały za padlem

W barwach Partizana wystąpił Mateusza Ponitka, który na parkiecie przebywał w sumie niespełna 17,5 minuty i w tym czasie zanotował dwie zbiórki oraz asystę. Mało to imponujący dorobek, ale z nim na placu belgradzki zespół był osiem punktów do przodu. 

Partizan stracił wygraną na sekundę przed końcem po rzucie Bayernu i to rozwścieczyło kibiców, którzy zaczęli rzucać na parkiet m.in. krzesełka. To sprawiło, że zespół gospodarzy musiał udać się do szatni w towarzystwie ochrony. 

Mateusz Ponitka starł się ze znanym tatuażystą. "Nie pozwolę na chamstwo"

Zanim jednak do tego doszło, to Mateusz Ponitka starł się z jednym z fanów. Zanim jednak doszło do eskalacji, to kapitan reprezentacji Polski został uspokojony przez ochronę i ostatecznie udał się do szatni wraz z resztą zespołu.

Serbskiemu portalowi Telegraf udało się ustalić, z kim kłócił się Ponitka po meczu z Bayernem. Okazało się, że to znany serbski tatuażysta Marko Jovicić. Okazało się, że polskiego koszykarza nie zirytowało zachowanie kibiców, a zachowanie Jovicicą względem jego żony - modelki Doroty Trojanowskiej.

- Przyszedłem na mecz z przyjacielem. Mieliśmy zarezerwowane konkretne miejsca i okazało się, że były one zajęte przez dwie kobiety i jednego mężczyznę. Grzecznie podszedłem do jednej z kobiet i po serbsku poprosiłem, żeby zwolniła to miejsce - opowiadał tatuażysta. Dodał, że później mówił do niej po angielsku, ale "na próżno". Potem zwrócił się do stewardów, którzy wyjaśnili cały konflikt.

Jovicić opowiedział, że w trakcie meczu kobieta pokazywała mu środkowy palec oraz obrażała go. Wtedy dowiedział się, że to żona Mateusza Ponitki. - Gdy siedział na ławce rezerwowych, to pogroził mi, że się ze mną rozprawi. Po meczu wszyscy widzieli, co było - dodał później.

Na koniec rozmowy Jovicić podkreślił, że cała sytuacja nie miała nic wspólnego z porażką Partizana. Zapewnił, że jest z zespołem po zwycięstwach i porażkach. - Nie pozwolę jednak nikomu na chamstwo i brak szacunku i groźby w sytuacji, gdy zapłaciłem za bilet - powiedział.

Więcej o:
Copyright © Agora SA