Jeremy Sochan może czuć się nieco rozczarowany. Zawodnik San Antonio Spurs już w swoim pierwszym sezonie w NBA wystąpił podczas Weekendu Gwiazd. Jako pierwszoroczniak wziął udział w turnieju Wschodzących Gwiazd. Tym razem również miał prawo udziału w tych zawodach, ale nie otrzymał stosownego zaproszenia. Decyzja dziwi, tym bardziej że Sochan od poprzedniego roku poprawił statystyki i zdobywa średnio 11,7 punktu na mecz. Do sytuacji odniósł się już klubowy trener naszego koszykarza Gregg Popovich.
Doświadczony szkoleniowiec podczas ostatniej konferencji prasowej nie mógł pohamować zdziwienia. - Nie wiem, kto wybiera i jakie są kryteria, ale on [Sochan - przyp. red.] jest dla nas świetny. Gra po obu stronach parkietu. Rozwinął się. Nikt by uwierzył, że będzie tak rzucał za trzy punkty, jak teraz. Uważam, że powinien tam być - jasno odpowiedział na pytanie o absencję Sochana.
O to samo pytany był także sam zawodnik. - To wyróżnienie także dla drugoroczniaków, którego niestety ja nie dostałem. Ale w moich oczach jest o wiele więcej rzeczy, które chcę osiągnąć i nadszedł czas, aby to udowodnić. Muszę po prostu kontynuować to, co robię - przyznał, cytowany przez "San Antonio Express-News".
Dziennikarze odnotowali również, że Sochan zdecydowanie poprawił swoje statystyki. Skuteczność jego rzutów za trzy punkty wynosi 37,3 procent, do tego gracz notuje 5,9 bloków i 3,8 asysty na mecz. Jest też najlepszym obrońcą swojej ekipy. - Czuję, że są powody, dla których nie zostałem zaproszony i są powody, dla których powinienem to zaproszenie mieć. Ale ostatecznie jest, jak jest - dodał Sochan.
Z drużyny San Antonio Spurs wyróżnienie to przypadło jedynie debiutantowi Victorowi Wembanyamie. - Gdyby to zależało ode mnie, wybrałbym Jeremy'ego, zgodnie ze statystykami - przyznał młody Francuz. Zmagania Wschodzących Gwiazd będą największą atrakcją pierwszego dnia Weekendu Gwiazd NBA, który odbędzie się w dniach 16-18 lutego w Indianapolis. W miniturnieju będą rywalizowały cztery siedmioosobowe zespoły.