Był bohaterem Polski na mistrzostwach Europy. Przeżywa najgorszy czas w karierze

Łukasz Cegliński
Mateusz Ponitka, najlepszy polski koszykarz, rozgrywa najsłabszy sezon w karierze. W euroligowym Partizanie Belgrad lider reprezentacji gra ogony, daleko mu do ważnej roli w drużynie. Na jego pozycji odbiła się kontuzja barku, ale teraz to właśnie problemy ze zdrowiem kolegi mogą zwiększyć znaczenie Polaka w zespole.

W reprezentacji Polski 30-letni Mateusz Ponitka jest gwiazdą. Bez niego nie byłoby ani ósmego miejsca w mistrzostwach świata w 2019 r., ani czwartego miejsca na EuroBaskecie 2022. Jego występ w ćwierćfinale mistrzostw Europy przeciwko broniącej tytułu Słowenii przeszedł do historii - Ponitka zaliczył potrójną zdobycz, zanotował 26 punktów, 16 zbiórek i 10 asyst i poprowadził Polskę do sensacyjnej wygranej 90:87. W tym roku był liderem Biało-Czerwonych w turnieju prekwalifikacyjnym do igrzysk w Paryżu - Polacy zakończyli rozgrywki z bilansem 5-0, a on notował średnio 12 punktów, siedem zbiórek oraz 6,4 asysty.

Zobacz wideo Sport, w którym piją na potęgę. "Tu alkohol nie jest zakazany"

Skomplikowana sytuacja Mateusza Ponitki

Ale Ponitka to nie tylko symbol reprezentacji, to także uznana firma w Eurolidze - jest w niej nieprzerwanie od pięciu lat, w sumie rozegrał już 128 spotkań. Jego średnie to 7,8 punktu, 4,9 zbiórki oraz 2,3 asysty. W ostatnich sezonach w Zenicie Sankt Petersburg i Panathinaikosie Ateny był pewnym punktem: w minionych rozgrywkach zdobywał średnio po 8,4 punktu, 5,1 zbiórki i 2,4 asysty. Grał przeciętnie po 25,1 minuty.

Dlatego to, co dzieje się teraz, budzi niepokój. Przed sezonem Ponitka zmienił Panathinaikos na Partizan Belgrad, który w szalenie wyrównanej tabeli Euroligi trzyma się mocno - ostatnio wygrał trzy mecze z rzędu u siebie i z bilansem 7-6 zajmuje szóste miejsce w tabeli. Polak jak do tej pory ma jednak niewielki wkład w grę drużyny, a jego średnie wyglądają wręcz fatalnie: 1,7 punktu, 0,7 zbiórki oraz 0,6 asysty. I ledwie 8,7 minuty na mecz.

W zbudowaniu formy i pozycji w drużynie wielkiego trenera Żeljko Obradovicia Ponitce przeszkodziła jednak kontuzja. - Jego sytuacja na początku sezonu była dość skomplikowana, bo podczas przygotowań miał problem z barkiem, odpoczywał po wrześniowym turnieju w Bośni - mówi nam Marko Jeremić, dziennikarz Meridian Sport. I wyjaśnia: - To był ważny okres, bo Obradović wprowadzał do zespołu nowych graczy, zarysowywał taktykę, uczył systemu gry. Ponitka wrócił do zespołu na kilka meczów, ale widać było, że wciąż dociera się z zespołem, a potem znów przyszły kolejne problemy z barkiem. Tym razem pauzował trzy tygodnie, w trakcie których zespół zaczął łapać rytm i równowagę w grze.

Ponitka gra swoje, a na razie tylko w drugorzędnych rozgrywkach

Ponitka mimo kłopotów ze zdrowiem sezon Euroligi zaczął obiecująco - w pierwszym meczu z Maccabi Tel Awiw wyszedł w pierwszej piątce jako rozgrywający. Szybko popełnił jednak kilka błędów, w całym meczu zagrał niespełna pięć minut. W drugiej kolejce z Asvelem Villeurbanne był już rezerwowym, grał niewiele dłużej, nie pokazał nic szczególnego. A potem pauzował kilka tygodni ze względu na problemy z barkiem.

- Teraz wygląda na to, że Ponitka znów musi udowodnić, że jest wartościowym graczem zespołu. I to robi, jak choćby w ostatnich minutach meczu z Fenerbahce - wracał wtedy po kontuzji, ale w ważnych akcjach zaciętej końcówki znakomicie zagrał w obronie, także dzięki niemu Partizan wygrał ten mecz - mówi Jeremić. - Teraz czas przełamanie w ataku. Myślę, że Ponitka będzie dostawał więcej minut w lidze ABA, żeby pokazać, na co go stać i ułatwić mu wejście w większej roli do Euroligi.

Liga ABA to tzw. liga adriatycka, regionalna rywalizacja dla drużyn z Bałkanów. Dla Partizana, który stawia sobie wysokie cele w Eurolidze, to rozgrywki drugorzędne, ich poziom jest o wiele niższy niż w europejskiej elicie. I wygląda na to, że to obecnie przestrzeń dla Ponitki, by wrócić do formy i rytmu - w lidze ABA gra średnio po 21 minut, najwięcej w zespole. A jego statystyki prezentują się tak, jak zwykły przez ostatnie sezony w Eurolidze: 8,4 punktu, 4,7 zbiórki i 3,1 asysty.

Żeljko Obradović ceni Mateusza Ponitkę. Ale zespół prowadzi twardą ręką

W Partizanie u Obradovicia, dziewięciokrotnego triumfatora Euroligi, Ponitka nie ma jednoznacznie przypisanej roli, ma wykorzystywać swoją wszechstronność. - Jestem przekonany, że gdy do nas wróci, będziemy mieli dodatkową jakość w zespole - mówił 63-letni szkoleniowiec w rozmowie z reporterem serwisu KoszKadra, kiedy Ponitka leczył jeszcze kontuzję. - Ma odpowiednią jakość i jako koszykarz, i jako człowiek. Bardzo podoba mi się jego charakter. Mateusz jest graczem, który może zagrać na trzech różnych pozycjach, bardzo dobrze rozumie koszykówkę.

Pochwały przed kamerą to jedno, a prowadzenie zespołu twardą ręką - drugie. Słynący z porywczości Obradović nie ma stałej rotacji, często zaskakuje tym, w jaki sposób i w jakim wymiarze korzysta z graczy. Ustawia ich także w różnych konfiguracjach.

- W momencie, w którym Ponitka przychodził do Belgradu, sami nie wiedzieliśmy, czy będzie w drużynie rozgrywającym, czy skrzydłowym, ale teraz widać, że przypisany jest raczej do tej drugiej pozycji - ocenia miejsce Polaka Jeremić. - Oczywiście, na jego pozycji są też James Nunnaly, Uros Trifunović czy Tristan Vukcević. Ponitka w rotacji jest za Nunallym, ale wiele zależy od formy tych graczy, a przede wszystkim ofensywnego i defensywnego planu Obradovicia. Dlatego najlepiej powiedzieć, że Ponitka jest po prostu jednym z graczy w rotacji - dodaje serbski dziennikarz.

Kontuzja kolegi szansą dla Mateusza Ponitki

Bardzo możliwe jednak, że niebawem rola Polaka wzrośnie - w ostatnim euroligowym meczu z Armani Mediolan nogę złamał Aleksa Avramović. Serbski rozgrywający będzie pauzował dwa miesiące, a Ponitka będzie kandydatem do zastąpienia go w uszczuplonej rotacji. Możliwe, że zbliży się do takiego wymiaru gry, jak z Efesem Stambuł w 10. kolejce Euroligi - wówczas Ponitka zagrał aż 27 minut, w trakcie których zdobył siedem punktów, miał cztery zbiórki i trzy asysty. To był jego najlepszy mecz w tym sezonie, ale już kilka dni później, przeciwko Panathinaikosowi, Polak dostał tylko siedem minut. Popełnił dwie straty, faul i to wszystko.

Czasu na odbudowanie formy w tym sezonie jeszcze dużo, a kibice reprezentacji Polski mogą być spokojni w tym sensie, że Ponitka w kadrze wchodził ostatnio na najwyższy poziom, nawet jeśli kariera klubowa mu się nie układała. Przykład? Wspomniany EuroBasket we wrześniu 2022 roku, rozgrywany kilka miesięcy po ataku Rosji na Ukrainę, po którym Ponitka odszedł z rosyjskiego Zenitu i przez kilka miesięcy pozostawał bez klubu. Nie przeszkodziło mu to w znakomitej grze na mistrzostwach Europy, których był jedną z gwiazd.

Szansę na pokazanie świetnej gry w kadrze Ponitka będzie miał w lutym, kiedy Polacy zagrają dwa mecze w eliminacjach EuroBasketu 2025: 25 lutego na Litwie, a trzy dni później u siebie z Macedonią. Biało-Czerwoni - jako współgospodarz mistrzostw - zagrają w nich poza konkursem. Jeśli selekcjoner Igor Milicić zdecyduje się na powołanie najlepszych graczy i potraktuje te spotkania jako przygotowania do lipcowego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk, Ponitka będzie pewniakiem.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.