Było 24:22 w końcówce wyrównanej pierwszej kwarty, kiedy King wrzucił wyższy bieg. W trzy minuty szczecinianie zaliczyli zryw 15:0 i w tym świetnym fragmencie można było oklaskiwać i obronę, i atak. Zespołowa defensywa, którą King prezentował w poprzednim sezonie w Polsce, gdy niespodziewanie wywalczył mistrzostwo, zadziałała na poziomie Ligi Mistrzów, a w ataku dobry moment miał szczególnie Jhonathan Dunn, który do przerwy zdobył 12 punktów.
Tyle samo w pierwszych 20 minutach rzucił też Avery Woodson, który w ostatniej sekundzie drugiej kwarty trafił trójkę z faulem, wykorzystał rzut wolny i King prowadził 58:43. I w przerwie można było się zachwycać patrząc w statystyki - King trafił 65 proc. rzutów z gry, miał 7/14 za trzy oraz znakomite 15/15 z wolnych.
Dinamo, półfinalista ligi włoskiej w poprzednim sezonie i regularny uczestnik Ligi Mistrzów, którego można było uznać za faworyta w tym spotkaniu, w drugiej i trzeciej kwarcie było dla szczecinian tłem, bo 10 minut przed przerwą King wygrał 30:21, a 10 minut po przerwie - 27:17. Dobrze grą gospodarzy dyrygował Andrzej Mazurczak, który do 11 punktów dodał siedem asyst, a pod tablicami dominował momentami Morris Udeze, który poza 19 punktami miał także 10 zbiórek. Wspomniani Dunn i Woodson w drugiej połowie byli mniej skuteczni, ale w drużynie Arkadiusza Miłoszewskiego uaktywniali się w ofensywie kolejni gracze.
Po trzech kwartach King wygrywał aż 85:60, wynik wyglądał bardzo okazale. I właśnie dlatego po meczu obok radości można czuć także niedosyt - ostatnią kwartę szczecinianie przegrali aż 8:25. Grali ze zbytnim luzem, z którego wynikała niedokładność, a zmobilizowani gości poczuli, że jest szansa na cud. Trudno powiedzieć, że zwycięstwo Kinga było zagrożone, choć kiedy w 39. minucie Tony Meier trafił za trzy przy stanie 90:81, wszyscy odetchnęli z ulgą.
Zwycięstwo 93:85 jest sukcesem Kinga, który w europejskich pucharach debiutuje, ale też nadzieją na lepszy sezon w Lidze Mistrzów dla polskiej koszykówki. Te rozgrywki to trzeci europejski poziom po Eurolidze i Pucharze Europy. W tej pierwszej naszych drużyn nie ma od lat, w tym drugim od dwóch lat cięgi zbiera Śląsk Wrocław, który we wtorek przegrał 89:103 z Buducnostią w Podgoricy i ma bilans 0-3. Liga Mistrzów? W poprzednim sezonie Legia miała bilans 1-5 i zajęła ostatnie miejsce w grupie, dobry początek Kinga pozwala liczyć na coś więcej.
W grupie D, w której rywalizują szczecinianie, są także AEK Ateny oraz MHP Riesen Ludwigsburg - wtorkowe spotkanie tych drużyn Grecy wygrali 84:79. Do 1/8 finału awansuje zwycięzca grupy, drużyny z drugiego i trzeciego miejsca zagrają o tę fazę w barażach.
W kolejnym meczu King zmierzy się na wyjeździe z Ludwigsburgiem. Spotkanie odbędzie się we wtorek 24 października.